Lata nie kochałam za wysokie temperatury, dni wolne od szkoły czy maliny, których sok barwił koniuszki palców. Nie. Czekałam na nie ze względu na zapach jej spoconej skóry, słodki oddech po winie porzeczkowym i wspólne kąpiele w jeziorze przy akompaniamencie pisków. Kiedy pierwszy ciepły podmuch wiatru zapowiadał nadejście wakacji, moje ciało przebiegał dreszcz podniecenia. Kamila była moją pierwszą prawdziwą miłością i młodzieńczą tajemnicą. Zielone roześmiane oczy, jasne włoski na rękach, zadziorne spojrzenie, wysunięty podbródek i pieg na czubku nosa – to fragmenty jej ciała, które po pojawieniu się pierwszego jesiennego symptomu skrzętnie pielęgnowałam w swojej pamięci do jej kolejnej wizyty.

Przyjeżdżała do nas ze swoją babcią, którą moja ciotka poznała podczas jednej z kuracji, do której szykowała się cały rok. Za pierwszym razem nie była zadowolona, że rodzice wysłali ją na wieś i to jeszcze z leciwą opiekunką. Obawiała się nudy i wcale jej się nie dziwiłam, bo sama nie rozumiałam po co ktokolwiek miałby przyjeżdżać do tej nory. Szybko polubiła jednak te wyjazdy. Mogę tu robić wszystko na co mam ochotę. Nie to co w domu. I faktycznie często zachowywała się tak, jakby spuścili ją ze smyczy. Jakby w dwa tygodnie chciała zgromadzić wspomnień na cały kolejny, uporządkowany, przewidywalny rok. Muszę chodzić na lekcje gry na pianinie i uczyć się francuskiego – wyliczała, wspinając się na drzewo. Nie tylko ja ją podziwiałam. Wszyscy okoliczni chłopcy traktowali ją jak boginkę. Podziwiali ją, a ja razem z nimi, tylko w mniej oczywisty sposób. Kiedy oni gapili się na jej drobne piersi, które chowały się pod skąpą koszulką, ja studiowałam jej pieprzyki na łydce, podziwiałam wystające kostki i nienormalnie długie palce u rąk. To przy niej pierwszy raz zapaliłam papierosa. Moje krztuszenie przeplatało się z jej śmiechem, dym krzyżował z odurzonym oddechem. Chciałam się rozpłynąć w tym zapachu. I cóż, wtedy pierwszy raz pomyślałam o tym, jak bardzo chciałabym wsunąć język w jej usta.

Przeszłam katusze, kiedy zwierzyła mi się ze swojego pierwszego razu z kolegą z mojej klasy. Był brzydki. Miał wiecznie przetłuszczone włosy i krzywe zęby. Nie rozumiałam, dlaczego go wybrała. Dlaczego nie widziała, że jestem w niej zakochana. Dzisiaj chce mi się śmiać na myśl o tym, jak bardzo byłam wściekła. Po jej wyznaniu wybiegłam przed dom, złapałam zdezelowany rower i pojechałam przed siebie, do lasu. Robiło się ciemno i dużo ryzykowałam, ale miałam to gdzieś. Dojechałam do jeziora i zaczęłam ciskać w nie kamieniami, wyobrażając sobie, że leży tam ten palant, który na pewno opowiedział o swojej przygodnie już pewnie połowie wsi.

Andrew Wyeth – Sandspit, 1953

Zauważyłam ją dwadzieścia minut później. Była uśmiechnięta, jakby bawił ją mój atak złości. Koszulkę miała niedbale związaną nad pępkiem. Rzuciłam w nią kamieniem, bo zdałam sobie sprawę z tego, że ona wie. Pomyślałam wtedy, że zrobiła to specjalnie. Na pewno tego chcesz? Zapytała. Nie wiedziałam czy żartuje, czy mówi na poważnie. Podeszła do mnie i przycisnęła usta do moich. Zamknęłam oczy. Bałam się, że serce mi wyskoczy przez gardło, a ona wyczuje je językiem. Usiadłyśmy na trawie. Wokół bzyczały komary i wbijały mi się w szyję. Poczułam jak bardzo jestem lepka, ale nie przestawałam jej całować. Wsunęła mi rękę w majtki. Czułam, że się uśmiecha i domyśliłam się dlaczego. Byłam mokra. I sparaliżowana. Bałam się i czułam jak w niebie jednocześnie, bo moje sny, które pojawiały się od razu po jej wyjazdach, się spełniły. Uchyliłam oczy i zauważyłam jej długie rzęsy i to, że zdążyło zrobić się całkiem ciemno. Zjechałam ręką po jej ciele i kiedy też miałam zamiar wsunąć jej rękę pod krótką spódniczkę ta chwyciła ją, spojrzała na mnie rozbawiona. Zbierajmy się zanim staruszki zaczną nas szukać.

Tego lata widziałam ją po raz ostatni. Jej babcia i moja ciotka pokłóciły się i zerwały ze sobą kontakt. Nie odezwała się do mnie, a ja nie miałam odwagi o nią pytać, bo byłam pewna, że ciotka wszystkiego się domyśli.

__________________________________

Autorka tekstu: Tatiana Zawrzykraj – absolwentka polonistyki-komparatystyki i zarządzania kulturą na Uniwersytecie Jegiellońskim. Jej teksty można było przeczytać w „Lounge Magazyn”, „Enter the Room”, a na stałe związana jest z redakcją „Fashion Biznes”. Instagram: @tzawrzykraj

Facebook