“Big Mouth” to animowany serial komediowy od Netflixa. Proszę! Nie klikajcie w krzyżyk w prawym górnym rogu w milisekundę po przeczytaniu tego zdania. Ja też, delikatnie rzecz ujmując, nie jestem fanką kreskówkowych produkcji dla dorosłych i często podsumowuję mój entuzjazm względem nich niczym więcej niż wzruszeniem ramion. Muszę przyznać, że mam dość staromodne podejście do animacji – jak bajka to bajka, najlepiej Disneya i sprzed 2000 roku. Z drugiej strony uwielbiam wszystkie wytwory (pop)kultury, które opowiadają o szeroko rozumianym dorastaniu, a tak się składa, że “Big Mouth” jest właśnie o tym. Ciągota do historii o dojrzewaniu okazała się oczywiście silniejsza od awersji do animacji, która ostatecznie, muszę to przyznać, podobała mi się.

Serial opowiada o grupce trzynastoletnich znajomych, którzy przeżywają rozliczne problemy i dylematy związane z burzliwym etapem, który dopiero co nastał w ich życiu. Żeby przypadkiem nie było zbyt normalnie, twórcy wprowadzają do fabuły Hormonowe Potwory. To takie osobliwe stworzenia, będące czymś na kształt personifikacji kobiecego i męskiego dorastania, które objawiają się dwójce z bohaterów serialu. Są przerysowane, czasem okrutne, zabawne i zawsze porażająco szczere. Ucieleśniają hormony „zmuszające” nastolatków do robienia rzeczy, których dotychczas by się po sobie nie spodziewali, albo nigdy sami by na nie nie wpadli. Wyimaginowane rozwiązłe stwory? Brzmi trochę żenująco? Cóż, i takim jest. Nie da się ukryć. Co więcej – autorzy serialu są tego całkowicie świadomi. Wiedzą, jak chyba każdy kto ma ten etap za sobą, że dorastanie pełne jest niezręczności. Postaci Hormonelli i Hormona bywają obleszkowe, ale w całej swojej bajkowości są przy tym tak rozbrajająco prawdziwe, że naprawdę trudno ich nie polubić.

Serial opowiada o grupce trzynastoletnich znajomych, którzy przeżywają rozliczne problemy i dylematy związane z burzliwym etapem, który dopiero co nastał w ich życiu.

via GIPHY

Jeżeli chcecie posłuchać o tematach, o których publicznie mało kto rozmawia (szczególnie w kraju bez rzetelnej edukacji seksualnej) to świetnie trafiliście. W “Big Mouth” mamy na przykład odcinek o chłopcu, który zastanawia się, czy wszystko jest z nim w porządku, skoro jest mniej rozwinięty fizycznie od rówieśników. Jest też historia jego kolegi, który zaczyna kwestionować swoje preferencje seksualnej i sam już nie wie, jakiej właściwie jest orientacji (z dobrą radą w tym dylemacie przychodzi mu duch Freddiego Mercury’ego, śpiewający balladę o byciu gejem, której nie powstydziłoby się samo Queen). W tym serialu dorastają też dziewczynki. Jedna z dziewczyn dostaje pierwszego okresu podczas wizyty w Statui Wolności. Znajdzie się też odcinek pod wiele mówiącym tytułem, „Girls are horny too”. Wiem wiem – szok i niedowierzanie. Ktoś naprawdę wziął na warsztat kobiece dojrzewanie bez robienia z dziewczyn hipererotycznych, pasywnych lolit.

Ze względu na poruszaną tematykę w Stanach Zjednoczonych „Big Mouth” wzbudził wielkie kontrowersje. Konserwatywne środowiska nazwały go bluźnierczym i wieściły, że wraz z nim ostatecznie nastał moralny upadek Netflixa. W tym miejscu muszę wam coś wyjaśnić. Ten serial nie tylko opowiada historie dojrzewających nastolatków – on bardzo często je pokazuje, czasem nawet z fizjologicznymi szczegółami. Jest tam na przykład scena w której dziewczynka ogląda swoją cipkę w lusterku (podanym jej przez Hormonellę) i ucina sobie z nią pogawędkę. Cipka tłumaczy jej, gdzie znajduje się łechtaczka, cewka moczowa, wargi sromowe i wagina. Mówi, że jest częścią jej samej i że potrafi dostarczać wielu przyjemności. Zaskoczona dziewczyna rzuca na koniec pogawędki „wcale nie jesteś straszna!”.

Znajdzie się też odcinek pod wiele mówiącym tytułem, „Girls are horny too”. Wiem wiem – szok i niedowierzanie. Ktoś naprawdę wziął na warsztat kobiece dojrzewanie bez robienia z dziewczyn hipererotycznych, pasywnych lolit.

via GIPHY

 Ta scena wywołała ogromne wzburzenie u wielu ludzi. Wielokrotnie nazwano ją nawet pedofilską. Kompletnie nie mogę się zgodzić z tymi odczuciami. Na prawdę trudno jest mi zrozumieć, co zbereźnego jest w oglądaniu własnego ciała i w pokazywaniu, że ciekawość samego siebie jest zupełnie normalna. Szczególnie, że serial nie jest kierowany do dzieci, tylko do nastolatków i dorosłych. Nie ma pełnić funkcji czysto edukacyjnej, a raczej oswajać z cielesnymi tematami i zdejmować z nich przesadzone tabu. Skoro dorosłych ludzi tak strasznie szokuje rysunkowa cipka opowiadająca o swojej budowie w absolutnie nie wulgarny sposób, to, cóż, widać doskonale, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia w kwestii edukacji seksualnej.

W serialu znajdziemy dużo autoironii i nawiązań do popkultury. Dorastanie jest tam czasami pokazane w obrzydliwy, dziwaczny i karykaturalny sposób, ale bądźmy szczerzy – ten okres w życiu naprawdę potrafi dać w kość. Nieuczciwym byłoby ilustrowanie go w lukrowany i wyłącznie pozytywny sposób. Nasze ciała są wspaniale, należy im się całkowity szacunek, troska i ogólnie #bodypositivity, ale… No przyznajcie sami. Nie zawsze czujemy się komfortowo z ich pewnymi zachowaniami. Albo wydzielinami. Albo zmianami jakie w nich zachodzą. I moim zdaniem to jest kompletnie w porządku. Bez wątpienia tak samo sądzą twórcy „Big Mouth”. Gdzieś pomiędzy fizjologicznymi dosłownościami i meta humorem nie sposób nie zauważyć czułości i całkowitej akceptacji kierowanych w stronę serialowych bohaterów i ich przyziemnych, ale i przełomowych perypetii. Kompletnie kupuję takie podejście do dojrzewania i dlatego Wam też polecam zerknąć na choćby jeden odcinek. Cringy momenty może i się pojawią, ale i tak warto.

Skoro dorosłych ludzi tak strasznie szokuje rysunkowa cipka opowiadająca o swojej budowie w absolutnie nie wulgarny sposób, to, cóż, widać doskonale, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia w kwestii edukacji seksualnej.

autorka tekstu: Magda Falińska (25) -uzależniona od hummusu studentka kulturoznawstwa. Interesuje się filmem, popkulturą, zwiedzeniem najdziwniejszych zakamarków internetu i wszystkim co dotyczy szeroko pojętego temetu gender. Edukatorka seksualna Grupy Ponton.

Wszystkie gify pochodzą ze strony giphy.com

Facebook