W połowie lipca prawicowe tygodniki postanowiły ruszyć w bój przeciwko zdrowemu rozsądkowi i rozpocząć zmasowaną nagonkę na alerty dotyczące globalnego ocieplenia. Okładka „Do Rzeczy” ostrzega przed kłamstwie klimatycznym a „Tygodnik Solidarność” ustami samozwańczego eksperta, uspokaja, że przecież na zmiany klimatyczne nie ma naukowych dowodów. Prawicowi populiści próbują zaklinać rzeczywistość i przez swoją krótkowzroczność nie widzą, że gdy oni walczą o prawo do podjechania autem do osiedlowej Żabki w imię „godności kierowców”, wielu mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej już przegrywa walkę z anomaliami pogodowymi, a ich miasta i wsie staną się wkrótce rozgrzanymi do czerwoności, nienadającymi się do życia punktami na mapie.

Wydawałoby się, że zmiany klimatyczne, eksploatacja ograniczonych zasobów naturalnych i pustynnienie Ziemi to zjawiska tak egalitarne, że nawet skrajne strony sporu politycznego powinny widzieć w ratowaniu planety wspólny cel. Nic takiego się jednak nie dzieje. Koncerny paliwowe i kopalnie dalej trują grunty i powietrze, wycinka lasów trwa w najlepsze (czy to w Amazonii, czy to w Puszczy Białowieskiej), a zwierzęta są zabijane dla sportu i to z niemałą dumą. Zarówno w południowoafrykańskiej kotlinie Kalahari gdzie „miłośnicy” polowania dumnie pozują z martwymi lwami, jak i u nas, nad Wisłą, bo przecież Polski Związek Łowiecki wpadł niedawno na pomysł wpisania polskiej „tradycji” polowania na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO1. Psy szczekają, a karawana pojedzie jeszcze dalej, bowiem jak brutalnie wskazują eksperci ONZ, bogaci nie odczują negatywnych skutków zmian klimatu w takim samym stopniu jak biedni2. Zamożny Zachód może więc nadal ze spokojem wycinać lasy deszczowe w Indonezji dla oleju palmowego, mówić o narodowym przywiązaniu do węgla (bo przecież każdy Polak rano przy kawie z rozrzewnieniem myśli o tym „czarnym złocie”), patrzeć z podejrzeniem na elektrownie atomowe czy hurtowo pakować warzywa w plastikowe opakowania i zwyczajnie wkur…denerwować tym konsumentów, którzy chcieliby żyć troszkę bardziej odpowiedzialnie. Z tym ostatnim mocno utożsamia się autorka, bowiem w Szwajcarii (gdzie mieszka) supermarkety namiętnie pakują w plastik kilka marchewek, pół kilo ziemniaków, pomidorki koktajlowe a nawet jabłka.

Klimatyczny apartheid, o którym wprost mówią eksperci ONZ, trafnie przeanalizował Tomasz Markiewka w swoim artykule dla „Krytyki Politycznej”3.

To najbogatsi mają największy udział w emisji gazów cieplarnianych (blisko 90 proc.) i to oni jako jedyni mają środki, żeby się do nowej sytuacji (wysokich temperatur, kłopotów z dostępem do żywności) przygotować.

Trujemy więc (tak Polska w świecie, gdzie miliard ludzi żyje w ubóstwie należy do państw najbogatszych) mieszkańców Globalnego Południa i potem jeszcze mamy czelność mówić im, że to ich obecny rozwój gospodarczy niszczy naszą planetę.

Dla trudniących się rolnictwem mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej zmiany klimatyczne oznaczają nierówne zbiory, susze, wyjałowioną ziemię, ograniczony dostęp do wody. Kryzysową sytuację napędzają chciwe międzynarodowe korporacje, które przejmują zboże, handlują nim, monopolizują sprzedaż ziaren na zasiew i w efekcie zmuszają drobnych rolników do zadłużania się. Wtedy pojawia się głód. Statystyki ONZ pokazują, że ponad 250 mln ludzi w Afryce jest niedożywionych4. Głód jednak trudno zobrazować liczbami. Nie wiemy ile milionów ludzi codziennie kładzie się spać nie wiedząc, czy zjedzą coś następnego dnia, czy jędzą codziennie, czy mają dostęp do warzyw, owoców, czy raczej muszą się zadowolić mąką jaglaną z wodą. A będzie tylko gorzej. Cyklon tropikalny Idai, który w marcu 2019 roku nawiedził Mozambik, Zimbabwe i Malawi pochłonął setki ofiar, tysiące zostawił bez dachu nad głową, spustoszył ziemie, pola uprawne, zbiory, zapasy. W Zimbabwe około dwa miliony ludzi pozostaje niedożywionych, a bez warunków do uprawy żywności, z naprzemiennym zagrożeniem tajfunami i suszami, ta liczba może tylko wzrastać. Kenię już prawie co roku (a nie jak jak kiedyś co kilka lat) nawiedzają suszę. W tym roku dotknęła ponad milion ludzi5. Niszczenie pól uprawnych oznacza niemożność przechowywania zapasów, planowania posiłków na kilka tygodni naprzód. W końcu życie w wysokich temperaturach, bez stałego dostępu do wody pitnej, wiecznych niedoborów, staje się nie do zniesienia. Gdy twój dom się pali, nie ignorujesz ognia siedząc w fotelu z gazetą – zabierasz rodzinę i uciekasz. Jest ci przykro, wspominasz go ze wzruszeniem, ale nie czekasz aż pożar zamieni ciebie i twoje dzieci w zwęglone figurki. Tak wygląda los uchodźców klimatycznych (choć Dina Ionesco z ONZ-owskiej organizacji ds. migracji używa terminu „migranci” ze względu na jego szerszy wymiar6). Opuszczają swoje miejsca zamieszkania z powodu degradacji środowiska. Przemieszczenie się ludzi wywołane klimatem stale rośnie. W 2018 roku 16 mln osób musiało się przeprowadzić ze względu na kryzys klimatyczny. Mało tego, World Economic Forum szacuje, że do 2050 r. około 200 mln ludzi będzie zmuszonych opuścić swoje domy w wyniku pustynnienia, wzrostu poziomu morza i ekstremalnych warunków pogodowych. Część będzie się co prawda przenosić się na północ swojego kontynentu, ale gros migrantów zacznie szukać pomocy w Europie7.

Przy analizie kryzysu klimatycznego należy zatem brać pod uwagę perspektywę genderową. WEF zwraca też uwagę, że negatywne konsekwencje zmian klimatu w krajach Globalnego Południa (szczególnie w Afryce) w większym stopniu dotykają kobiety i młode dziewczynki.

W przypadkach katastrof klimatycznych, takich jak susze, dziewczęta częściej wycofują się ze szkoły, ponieważ to one są w rodzinie odpowiedzialne za zbieranie wody. Szacuje się, że w samej Afryce 17 milionów kobiet i dziewcząt zajmuje się tym na co dzień8. Im więcej źródeł wysycha, tym dłużej trwa cała procedura. Dlatego też dziewczynki nie mają czasu na wiele innych aktywności. Kryzys klimatyczny i co za tym idzie brak żywności sprawia, że biedniejsze rodziny szukają partnerów dla swoich młodych córek by odciążyć rodzinę. Osłabienie i nieodżywienie wpływa też na niebezpieczny wzrost liczby zgonów młodych matek i śmierci przy porodzie.

Przepisy:
1 https://oko.press/pzl-chce-wpisac-lapanie-kobiet-za-kolano-na-liste-unesco-dokladniej-im-wiekszy-zwierz-tym-wyzej-mierz/
2 http://wyborcza.pl/7,75399,24932886,ekspert-onz-grozi-nam-klimatyczny-apartheid.html
3 https://krytykapolityczna.pl/swiat/na-poczatek-poswiecimy-najbiedniejszych-markiewka/
4 https://www.theguardian.com/global-development/2019/jul/15/wiping-out-hunger-africa-could-cost-5bn-what-are-we-waiting-for
5 https://www.voanews.com/africa/drought-kenyas-northwest-leaves-thousands-near-starvation
6 https://environmentalmigration.iom.int/blogs/let%E2%80%99s-talk-about-climate-migrants-not-climate-refugees-think-piece
7 https://www.weforum.org/agenda/2019/06/how-climate-change-exacerbates-the-refugee-crisis-and-what-can-be-done-about-it/
8 Ibidem


Autorka tekstu: Katarzyna Mierzejewska – absolwentka stosunków międzynarodowych na UW i gender studies na IBL PAN. Aktywistka, podróżniczka, komentatorka polityczna. Mieszka w Szwajcarii. Z pasji dziennikarka, podróżniczka, zaczytana w reporterskiej serii „Czarnego” i namiętna słuchaczka muzyki dużo starszej od niej samej. Publikowała m.in. w Polityce, Tygodniku Przegląd, Krytyce Politycznej, Gazecie Wyborczej. Prowadzi bloga „Własny Pokój”.

Autorka ilustracji: Aleksandra Żukowska – slawistka, rodowita jeleniogórzanka na co dzień mieszkająca w Czechach. Uwielbia uczyć się nowych języków, chodzić po górach i słuchać GusGus. Ma nadzieję spełnić swoje podróżnicze marzenia. Od siedmiu lat tworzy analogowe kolaże, które pomagają jej się zrelaksować i wyrazić myśli. Więcej na Instagramie: @ucze_milczenia_collages albo Facebooku: @Uczemilczeniawewszystkichjezykach

Facebook