Dwie pary nóg, zero par oczu. Widok co najmniej creepy – tj. obrzydliwy, przerażający. Nieludzki, ale i fascynujący. Przynajmniej potencjalnie, przynajmniej w odczuciu Fiałkowskiej, w której debiutanckim zbiorze wierszy tytułowa lalka bellmera stanowi punkt odniesienia, od którego podmiotka liryczna, a zarazem główna bohaterka (ze względu na kompozycję całości zakładam, że jest ona wspólna dla wszystkich utworów), początkowo próbuje uciekać, ostatecznie zaś – z ulgą zbliża się ku niemu.

 

nie chcę być lalką hansa bellmera

wszystko co robię naznaczone jest

piętnem kobiecości

koronki paski szlufki haftki źdźbła drzazgi

wszystko to ma podtekst

który kłuje mnie tępo w język (…)

(nie chcę być lalką bellmera)

Książka została podzielona na trzy części: larwa, poczwarka, imago. Sama autorka w interesującym wywiadzie z Michałem Małysą o swoim pomyśle mówi tak: sprzeciw wobec ubezwłasnowolnienia nie może być doprowadzony do końca – i tak rozplanowałam “lalkę bellmera”, jako historię buntu przechodzącego w pogodzenie się z losem. Warto zwrócić uwagę na wybór kategorii pochodzących z królestwa zwierząt, a konkretnie owadów. Czy historia dorastania nie mogła zostać podzielona na dzieciństwo, adolescencję i wejście w dorosłość? Moim zdaniem nie byłaby to duża strata dla tomiku, w którym co prawda mocno podkreślono feministyczną perspektywę (np. podmiotka celebrująca swoją pierwszą menstruację w wierszu na dziesięciolecie krwi), lecz na który rzutuje także świadomość cykliczności (pełny okrąg), czy śmiertelności, wyrażony szczególnie przez ciągle wracający symbol ojca. Imiona ojca, trzeci z kolei wiersz, drugi w części pierwszej pt. larwa, to zresztą jeden z moich ulubionych wierszy w lalce bellmera. Wspomnienie odbytej w przedszkolu rozmowy zapisane w sposób ascetyczny, zwięzły, pozbawiony patosu w zgodzie z duchem Różewiczowskim, który w wierszu pt. kiedy zmarł tadeusz różewicz wraz z Lou Reedem i Davidem Bowie został postawiony w roli wspomnianego ojcowskiego symbolu, czy też imienia. W rozmowie z Małysą Fiałkowska mówi zresztą wprost: taki właśnie jest mój zamysł na wiersz: aby jego treść nie była utopiona w metaforze, ironii czy trudnym wyrażeniu. Dobrze byłoby, gdyby współczesna poezja wróciła do Różewicza, plasowała się na granicy płaczu i szczerości.

Na co warto zwrócić uwagę, to fakt, że chociaż mottem zbioru mógłby być tytuł jednego z utworów zawartych w części drugiej (poczwarka) “boję się roli” oraz że w całej tej opowieści o dziewczęcym życiu opresyjna funkcja społeczeństwa jest nad wyraz widoczna, nie jest to poezja zaangażowana sensu stricto i to nie tylko dlatego, że sama Fiałkowska odżegnuje się od tej łatki. Mam wrażenie, że skonstruowanie lalki bellmera jako konfesji jednej konkretnej bohaterki, w której to współistnieją ze sobą takie teksty jak egzystencjalne kiedy jeszcze nie wiedziałam i w specyficzny sposób zaangażowane, przywołujące na myśl Wiersz o Aleppo Dominiki Dymińskiej, boję się stracić moje małe obrzydliwe ciało sprawia, że skupiamy się nie na jakiejś wyimaginowanej sprawie (feminizmie, lewicowości, czymkolwiek innym), nie na kobiecym doświadczeniu (w sensie siostrzeńskiego współodczuwania), lecz na podmiotce jako figurze przede wszystkim intelektualnej, świadomej siebie jako poetki i to bynajmniej nie w kontrze do innych, którzy mogliby blokować młodą twórczynię.

 

(…) wszystkie budynki których nie zobaczę

bo boję się wyjść z domu

jakie to proste do wypisania tutaj

 

sylvia plath pisała o tym samym

minęło pół wieku zdążyłam

nauczyć się jeść nożem i widelcem (…)

(nie chcę być lalką bellmera)

Okrutnym byłoby porównywanie twórczości dwudziestoczteroletniej debiutantki do jej mistrza i chcę zaznaczyć, że absolutnie nie to jest moim celem. Czytając lalkę… zastanawiałam się natomiast, dlaczego poetka częściej nie brała sobie do serca najprostszego skojarzenia z Różewiczem: minimalizmu, nie tylko w stosowaniu środków poetyckich (to akurat się zgadza). Podczas lektury nie da się nie zauważyć intelektualnego zaplecza poetki wskazują na to zarówno przemyślana budowa tomu, jak i liczne konteksty, ciekawe frazy, rozwiązania. Mam wrażenie, że w wielu utworach zostały one jednak zaprzepaszczone, poprzez wielość pomysłów i skojarzeń, które owocowały w kolejne, nieraz po prostu niepotrzebne wersy. Osłabiające przekaz, przegadane. Przykładem takiego utworu niech będzie zmieniam podpaskę w operze, w którym niedopasowanie, w tym ekonomiczne, podmiotki do innych przebywających w Zachęcie kobiet, w moim odbiorze nijak nie koresponduje z morderstwem prezydenta Narutowicza (chociaż oczywiście miało ono miejsce w Zachęcie i tak, nigdy prezydent nie był kobietą). Uważam, że w lalce bellmera zabrakło pracy redaktorki takiej dopieszczającej gotowy już tekst, polegającej głównie na cierpliwym wykreślaniu zbędnych fraz. Zwłaszcza, że Fiałkowska pokazała, że gdy skondensuje myśli, jest naprawdę świetna:

 

“taka jesteś wrażliwa”

mówił do mnie pan w szkole

pan ksiądz pan święty

“taka jesteś wrażliwa”

trzeba się tobą opiekować

taka jesteś krucha malutka

trzeba cię głaskać i kochać

“taka jesteś kochana”

mówił do mnie święty

bolisz mnie jak ziarnko piasku w oku

(taka jestem wrażliwa)

Biogram, który możemy przeczytać na tyle skromny, jest krótki: Anna Fiałkowska (ur. w 1994 roku), debiutantka. Moim zdaniem, debiutantka o dużym potencjale. Żałuję, że opublikowanym już utworom nie poświęcono jeszcze więcej uwagi, ponieważ wydaje mi się, że część z nich zyskałaby na większej zwięzłości. W poezji nie należy się bać lakoniczności tak myślę. Jednocześnie zachęcam do lektury lalki bellmera, zwłaszcza jeśli też czekałaś cierpliwie/aż otworzą się szklane drzwi.

 

__________________________________

 

autorka tekstu: Natalia Rojek – urodzona na Górnym Śląsku feministka socjalna. Kiedyś obroni licencjat na Wydziale Polonistyki UJ, ale póki co zajmuje ją siostrzana walka o prawa kobiet. Na Instagramie jako @__gallowdance.

autorka ilustracji: Kasia Drewek-Wojtasik (26) w dzień projektuje za biurkiem w pracy, wieczorem ilustruje za biurkiem w domu. Lubi słabe filmy i koty. Jej prace możecie zobaczyć tutaj: https://www.behance.net/katarzynadrewek i na Instagramie: @kasia.drewek

Facebook