Barbara Hammer to jedna z najbardziej inspirujących mnie kobiet. Autorka około 90 filmów i prac video. W pełni zasłużenie zyskała tytuł legendarnej reżyserki i artystki. Tworzyła na styku filmu i sztuki, zarówno w dziełach fabularnych, jak i dokumentalnych. Malowała, wykonywała performance, a także często grywała w swoich filmach. Kobieta o sile i energii młota pneumatycznego.

Miałam to ogromne szczęście dostać mailową odpowiedź od Barbary Hammer, kiedy to po odkryciu jej filmów, pełna euforii napisałam słowa uznania, a w przypływie natchnienia podzieliłam się też swoim pragnieniem – nakręcenia filmu wyłącznie z kobietami. 

Chciałam spróbować swojego szczęścia ponownie, z nadzieją, że zawrę parę jej odpowiedzi udzielonych na potrzeby tego tekstu. Jednak wyskoczyła na mnie informacja, że Barbara Hammer zmarła 19 marca bieżącego roku. Oglądając jeden z jej ostatnich wykładów (a może wręcz ostatni), odrodziło się we mnie pełne uwielbienie dla tej niesamowitej Artystki, królowej lesbijskiego stylu życia.

Tajemnicze słowo na „l”

Barbara Hammer urodziła się 15 maja 1939 roku w Hollywood. Gdy była małą dziewczynką na pytanie, kim chciałaby zostać kiedy dorośnie, odpowiadała – prezydentem. Od najmłodszych lat chciała w przyszłości osiągnąć coś wielkiego, wpływać na otaczający ją świat. Nawet jej się nie śniło, w jaki sposób uda jej się ten cel osiągnąć. 

Jako nastolatka wybrała studia psychologiczne. W tamtym czasie poznała swojego przyszłego męża. Ślub wzięli wkrótce po ukończeniu studiów. Nie zaprzestała edukacji, zdobyła także wykształcenie z zakresu literatury angielskiej i historii sztuki. Ich małżeństwo trwało już dobrych 8 lat, aż nagle w świecie Barbary Hammer zaczęły pojawiać się nowe słowa.

Na początku lat 70. po obejrzeniu telewizyjnego programu, który zawierał krytykę konkursów Miss Piękności, odkryła, że identyfikuje się z feminizmem. Po pewnym czasie usłyszała także, po raz pierwszy, słowo-klucz – lesbijka. Już ze świadomością istnienia kobiecego homoseksualizmu, przeżyła pierwsze erotyczne pobudzenie wywołane przez drugą kobietę. Ot, zetknięcie nogami. Przeszedł ją dreszcz podniecenia. Nie chciała tego ignorować, a podążyć za tym odczuciem. Dotyk stał się zresztą istotnym elementem jej sztuki. Uznawała go za najważniejszy sposób poznawania, a aspekt fizycznego postrzegania, uczenia się świata przez dotyk, starała się wyrazić w niektórych swoich filmach.

W ciągu roku rozwiodła się z mężem i związała z kobietą. Miała trzydzieści lat. W społeczeństwie panował wówczas rewolucyjny klimat – lesbijskie aktywistki walczyły o widoczność i prawa do głosu pośród ówczesnych „mainstreamowych” feministek. Tymczasem Barbara Hammer przeszła od teorii sztuki do praktyki artystycznej. Zaczęła od malarstwa, jednak szybko wciągnął ją świat ruchomych obrazów. Wkrótce wsiadła na motor i jeździła z kamerą Super8 nagrywając i pracując na swoją reputację twardzielki.

Doświadczanie eksperymentalne

O podążeniu za filmem jako główną formą artystycznego wyrazu przesądziło pierwsze doświadczenie projekcji autorskiego video przed publicznością. Hammer była olśniona wielkością ekranu (tak dużego względem płócien, które dotychczas malowała), publicznością zanurzoną w ciemności i swoim poziomem skupienia, któremu nie dorównywało to towarzyszące obrazom. Na zajęciach z historii kina zwróciła uwagę na to, że tylko jeden z pokazywanych studentom filmów został stworzony przez kobietę – parominutowy “Meshes of the Afternoon” (Maya Dern, 1943). Poczuła, że jest to pole, które chce wypełnić.

W 1972 roku wyjechała na wieś z grupą kobiet-artystek. Stworzyły tam obóz czarownic (jak o sobie mówiły). W starym budynku, który remontowały, trwał intensywny proces twórczy, długie dyskusje o sztuce kobiecej: jaka miałaby być i co miałoby stać za tym terminem. Hammer nakręciła wtedy materiał do swojego krótkiego metrażu “Dyketactics” (1974) – pierwszego lesbijskiego filmu erotycznego nakręconego przez lesbijkę. Ten prekursorski film był poszukiwaniem formy dla ekspresji doświadczenia seksu pomiędzy kobietami.

Grupa nagich kobiet spędza czas wśród idyllicznej zieleni traw i drzew. Jest między nimi bliskość i siostrzeństwo. Badają także swoją seksualność – wspólnie, ale i indywidualnie. Hammer nakłada na siebie kolejne warstwy obrazów. Wznosi się wzgórek łonowy porośnięty włosami, które zlewają się ze zbliżeniem na bujną trawę. Bohaterki fotografują swoje cipki, dotykają sutków, a wszystkiemu towarzyszy lekkość swobodnej eksploracji. Jest też sadzawka, czy też jeziorko, a w nim kobieta leżąca w czerwonych makach. Nie ma tu pornografii, jest erotyzm, mimo nieszczędzenia obrazów wagin, rozszerzonych nóg i dotyku. Jest zabawa z owocem melona i granatu, tak często teraz kojarzonych z kobiecością i wykorzystywanych w zdjęciach jako ekwiwalent kobiecych miejsc intymnych. Sceny przenikają się, zlewają, nakładają, tworząc wieloznaczeniowy, złożony obraz.

W 1975 roku reżyserka podjęła kolejny odważny krok: nakręciła dokument “Superdyke meets Madame X”, który był dokumentalnym zapisem jej związku z Max Almy. Od samych początków, od pierwszych pocałunków, aż po rozpad, który nastąpił dość szybko. Rozmowy, zbliżenia seksualne, rozważania o naturze ich relacji. W powstałym rok później “Multiple Orgasm” (1976), znów sięga po zestawianie obrazów i budowanie połączenia pomiędzy kobiecą cielesnością a naturą – tym razem ekstremalne zbliżenia dłoni pieszczącej cipkę przeplata z monumenatlnymi zdjęciami skał i gór. Owe analogie, nakładanie kadrów na siebie, kino kolażowe staną się cechami rozpoznawczymi dzieł Barbary Hammer.

Podejmowała między innymi „zakazane” tematy menstruacji czy seksu miedzy starszymi kobietami. Chętnie korzystała z nielinearnej narracji, dekonstruowała kino, które zwyczajowo upodmiotawia i ogranicza kobiety. Podkreślała, że to temat dyktuje jej formę. Ze swoimi filmami jeździła nawet do konserwatywnych Chin i Korei. Kręciła na kamerze Super8, na filmie 8mm i 16 mm, operowała dźwiękiem i ruchem. Starała się czasem wręcz fizycznie poruszyć swoich odbiorców, na przykład poprzez ustawianie ruchomego projektora. Zmuszał on widzów do obracania się, jeśli chcieli zobaczyć całość filmu. Wedle uznania – chodząc lub przynajmniej kręcąc głową. Artystka jasno definiowała swój manifest: chciała robić kino eksperymentalne, ponieważ życie lesbijki w tamtych czasach również było czymś eksperymentalnym. Dlatego poprzez zabawy z formą zarówno wyrażała, jak i konstruowała swoją tożsamość. Te eksperymenty formalne były podyktowane również głębokim przeżywaniem rzeczywistości, którą odkrywała jakby na nowo.

Sztuka życia i zaangażowanie

Gdy zbliżała się do 50. roku życia, poznała Florrie Burke, aktywistkę związaną z walką o prawa człowieka (w 2013 roku otrzymała od prezydenta Baracka Obamy medal za niezwykłe wysiłki podejmowane w walce z handlem ludzi – Award for Extraordinary Efforts to Combat Trafficking in Persons). Barbara Hammer miała już wtedy renomę łamaczki serc, która co parę miesięcy zmienia partnerki. Dla Burke, która miała wtedy ochotę bardziej na romans niż związek, był to atut. Zdziwiła się, kiedy usłyszała od Hammer, że teraz szuka już tej jednej jedynej, z którą mogłaby spróbować spędzić resztę życia. Chociaż początkowo zadziałało to na Burke odstraszająco, związek potoczył się po myśli Barbary i następne 31 lat spędziły razem.

To Burke wciągnęła ją mocniej w politykę. I to Burke reżyserka uważała nie tylko za swoją największą miłość, ale również za największą inspirację, darząc ją nieskończonym uznaniem, szacunkiem i uwielbieniem. Hammer aktywnie zabierała głos w sprawie epidemii AIDS, która wtedy wybuchała. Krytycznie odnosiła się do polityki społecznej i ekonomii napędzających Hollywood.

Hammer chciała sprawić żeby kobieca historia stała się widzialna. Chętnie pracując na materiałach archiwalnych tworzyła filmy, które opowiadały pełniejsze życiorysy niewyoutowanych publicznie artystek z dawnych lat. Przepisywała także historię kobiet na nowo, bawiąc się formą. W 1988 roku powstał film “The History of the World According to a Lesbian”, który ukazywał różne oblicza lesbijskich przeżyć i społecznej opresji. Następnie w 2000 roku stworzyła “History Lessons”. Mix historycznych kobiecych przemówień, reklam, filmów, z wielką swobodą, który w kluczowych momentach, okrasiła własnym dubbingiem jasno przedstawiającym świat jako składający się z samych lesbijek.

Archiwum życia

Chociaż żyła pełnią życia, spotykała się ze społecznymi ograniczeniami. Podwójne „obciążenie” – bycie kobietą, a dodatkowo lesbijką – przekładało się na wzmożone wysiłek chociażby przy tworzeniu sztuki. Nie pozwolono jej także nauczać, mimo podwójnego tytułu magistra. W 2017 roku postanowiła ustanowić grant dla młodych kobiet-filmowców, które identyfikują się jako lesbijki – Barbara Hammer’s Lesbian Experimental Filmmaking Grant. Żeby teraz było im prościej i aby zaprosić je do eksperymentowania z filmową materią, umożliwić realizowanie ich wizji z większą łatwością.

Zmarła w wieku 79 lat, na raka, którego zdiagnozowali u niej w 2006 roku. W ostatnich latach podejmowała temat śmiertelności, zmagania się z chorobą i prawa do godnej śmierci. W wykładzie „The Art of Dying. Palliative Art Making in the Age of Anxiety” otwarcie deklarowała, że chce bacznie obserwować swoją śmierć i robi notatki ze wszystkiego, co odczuwa. Był to kolejny obszar, który wciągała w swoje przekonanie, że należy zminimalizować rozdźwięk między tym, co prywatne a publiczne. Jej życie pełne było namysłu, eksploracji i poszukiwań odpowiedzi. Jej przedłużona śmierć (lata pod opieką paliatywną) również się tym stała.

Barbara Hammer zawsze była popychana do przodu przez swoją niesamowitą chęć poznania. Lubiła słuchać muzyki, oglądać sztuki teatralne, bądź filmy, których nie w pełni rozumiała. Czuła napływającą momentalnie ekscytację, chęć zgłębienia tematu, zadawania pytań, czytania. Nawet na ograniczenia społeczne potrafiła spojrzeć, jak na coś, co dawało jej siłę, żeby walczyć z zakazami i tematami tabu. Bogactwo tych ukrytych przed społeczeństwem terenów. Zachęcała, żeby głęboko przeżywać siebie i otaczającą rzeczywistość, ponieważ bez tego będziemy przemykać po powierzchni, bez możliwości poznania i zrozumienia innych, bez prawdziwego zaangażowania. „How do we move without engagement with others?” – pytała. I trudno się z nią nie zgodzić.


Autorka tekstu: Magdalena Sobolska (27) – artystka wizualna, absolwentka Instytutu Kultury Polskiej, specjalizacji Kultura Wizualna. Chce wyrosnąć na reżyserkę-innowatorkę. Instagram to jej ulubione social media (@magdalenasobolska).

Autorka ilustracji: Justyna Łaciok – studentka grafiki wrocławskiej ASP. Kompulsywnie tworzy kolaże. Pasjonatka mody, szczególnie vintage. Bezgranicznie kocha zwierzęta, w wolnym czasie stara się wspierać te najbardziej potrzebujące i bezdomne. Pracę twórczą można śledzić na Instagramie, Behance i Youtubie.


Facebook