Moje bohaterki sklejone są z kartek kolorowych magazynów. Jedyne, czego potrzebowałam do ich stworzenia, to nożyczki, klej i kawałek podłogi. Nie wiem dlaczego, ale czuję się tak, jakbym je znała i podświadomie wiedziała, jakie są ich siły i słabości.
 
1. Prawdziwa dama, pewna siebie, wyuczona i opanowana, a przy tym uderzająco naturalna. Choć wygląda jak asystentka z redakcji Vogue’a, od dawna marzy o byciu profesjonalną barmanką i raczej nic jej w tym nie przeszkodzi. Wyobraża sobie, jak stoi za starą, drewnianą ladą i konwersuje ze zmieniającymi się jak w kalejdoskopie klientami. Nikt by nie pomyślał, że obsesyjnie kolekcjonuje karty stałego klienta i wszelkie inne kartoniki na naklejki, które rozpruwają już jej wypchany portfel.
2. Nieobecne spojrzenie i charakterystyczna fryzura to jej znaki rozpoznawcze. Od dawna jest pełnoletnia, ale jeszcze nigdy nie udało się jej kupić alkoholu bez pokazywania dowodu. Najbardziej ceni sobie przyjaźnie oparte na tradycyjnej korespondencji. Uwielbia fakturę papieru, jego dotyk. Poza tym list można napisać wtedy, kiedy ma się na to ochotę, i dobrze przemyśleć jego treść. Odpowiedź przyjdzie lub nie, nie ma przymusu, wydzwaniania czy żenującego wyrzucania sobie „przecież widziałam, że wyświetliłaś wiadomość”. Obiecała sobie, że nigdy nie będzie udawała kogoś, kim nie jest. Jedyna maska na jaką sobie pozwala to szeroki uśmiech, gdy spotka kogoś znajomego w tramwaju czy spożywczym.

 

 

3. Lubi, gdy ludzie noszą kolorowe ubrania, ale sama zawsze nosi jedynie czerń i biel. Posiada problematyczną cechę polegającą na martwieniu się zawsze wszystkim, ale nie lubi tego uzewnętrzniać, bo w gruncie rzeczy przecież wszystko jest w porządku. Zastanawia się, dlaczego woda nie jest kolorowa. Jaskrawe strugi deszczu wyglądałyby przecież tak pięknie. Przyjemność sprawia jej samotne przechadzanie się po zatłoczonych targowiskach, to beztroskie poczucie anonimowości napawa ją satysfakcją. Często spotyka się z ludźmi, ale nie cierpi rozmów o niczym, dlatego starannie dobiera towarzystwo.

4. Obdarzona wspaniałą, delikatną, androgyniczną urodą. Uwielbia krótkie fryzury. Ogólnie jest fanką minimalizmu. Zarówno w ubiorze, jak i w architekturze. Mentalnie jest jednak maksymalistką. Potrafi skupiać się na wielu rzeczach jednocześnie, rozwija się równolegle na kilku polach, ma otwarty umysł. Wszędzie jeździ na rowerze, nigdy nie szuka najktótszej trasy, preferuje różnorodność. Nigdy nie czuła potrzeby robienia prawa jazdy, chce zawsze przemieszczać się rowerem lub pociągiem. Wieczorami przechadza się po mieście w poszukiwaniu występów ulicznych artystów.

autorka: Lidia Zajdzińska – studentka Grafiki na Wrocławskiej ASP. Zakochana po uszy marzycielka panicznie bojąca się rutyny. Kolekcjonerka (no dobra, może nawet zbieraczka…) czasopism, paragonów, tektury i innych potencjalnych tworzyw plastycznych. Stała bywalczyni secondhandów, przeciwniczka centrów handlowych. Pomimo tego, że jest świadoma niedorzeczności swoich lęków, przejście po ciemku z przystanku tramwajowego do mieszkania stanowi dla niej nie lada wyzwanie. Pasjonatka uczenia się języków, poezji Herberta, narciarstwa i spontanicznego gotowania z tego, co znalazła w lodówce. Nie potrafi się nudzić.Wszelkie swoje działanie umieszcza na Instagramie: www.instagram.com/lidka.mbl

Facebook