W końcu zaakceptowałam swoje ciało. Nastał więc czas nowych kompleksów… “Zofia, dlaczego nie jesteś taka odważna jak X? Dlaczego nie śmiejesz się tak głośno jak Y? Dlaczego nieustannie porównujesz, jeśli nie swoje cechy zewnętrzne, to te wewnętrzne, do innych osób? Zofia, przestań!”

Tego lata zdarzyło się coś zaskakującego; nagle spędzając czas ze znajomymi, zaczęłam się im uważniej przyglądać i słuchać, a nie tylko słyszeć, co mają mi do powiedzenia. Złapałam się na tym, że im więcej czasu komuś poświęcałam, tym większa narastała we mnie chęć, by zdobyć najlepszy pierwiastek osobowości mojego kompana. Zaczęłam podsłuchiwać i podpatrywać mądrości, jakie płynęły z ich ust, ruchów i gestów. Byłam zaskoczona, ale też i dumna z nich…

A‘1 uświadomiła mi, że jedyny kompleks, jaki możesz mieć, to ten intelektualny. Że nieważne, jak bardzo byś chciała, nigdy nie zdołasz przeczytać wszystkich książek ze sklepowych półek, nie obejrzysz też wszystkich filmów, jakie kiedykolwiek powstały. Nie zobaczysz wszystkich dzieł sztuki, które są w książce „1000 obrazów które TRZEBA zobaczyć”.  Dla mnie kompleks intelektualistki/sty stał się wart trzy razy więcej niż problem krzywych zębów czy nie-takiego-nosa. Ten kompleks kradnę, by z każdą kolejną przyswojoną formą kultury trochę lepiej z nim walczyć.

Dziwaczna relacja z A‘2, choć rozczarowała moje serce, dała mi przykład ogromnej pewności siebie. Pierwszy raz widziałam człowieka, który sprawiał wrażenie, że wlewając w siebie kolejnego szota i zapraszając obcych do wspólnego stolika, zdobywa towarzyski Everest. Że jest zachwycony sobą, że może osiągnąć wszystko. Że ma dwadzieścia kilka lat i niczego się nie boi, bo jest świadomy tego, jaki bije od niego blask. Mimo, że to naiwne – kradnę.

A‘3, choć znamy się całe życie, dopiero tego lata dojrzał, by powiedzieć, że trzeba być dumnym ze swojej orientacji seksualnej, bo ten komfort psychiczny (jakkolwiek trudny do osiągnięcia) daje ogrom pewności siebie. Jeśli jesteś pogodzona/y ze sobą, akceptujesz swoją orientację, czyni cię to znacznie silniejszym od osób, które próbują cię obrazić lub skrzywdzić. To forma ochrony. Kradnę.

A‘4. zakładała cekiny, kabaretki, apaszkę i lśniącą torebkę. Błyszczała jak w pierwszy weekend karnawału, choć szła tylko na wykład z językoznawstwa. Możesz się stroić i nosić co chcesz, możesz wzbudzać zazdrość, zachwycać i szokować, jak długo czujesz się z tym wygodnie. Kradnę.

A‘5 nauczyła mnie mówienia nie. Jeśli czegoś nie chcesz, nie musisz tego robić. Asertywność jest zdrowa, a w introwertyzmie nie ma nic złego. Nie musisz zawsze mieć ochoty na piwo, kino czy basen. Kradnę.

A‘6  Zapewniała, że niczego nie jesteś winny/a mężczyznom, że jeśli ktoś cię zaczepia, możesz to zignorować, nie musisz podejmować dyskusji, grzecznie dygać i cieszyć się, że ON w końcu zwrócił na ciebie uwagę. Nie musisz godzić się na kolejnego drinka, randkę czy zaczepkę. A „twoja wartość jako człowieka jest niezależna od bycia lub niebycia w związku.” Kradnę.  

Uczę się, choć to skomplikowane, pewności siebie od moich pięknych przyjaciół.

Kradnijcie od swoich, ile się da.

 

autorka tekstu: Zoe Wierzcholska (21) – słucha, ogląda i pisze. Amatorka kultury, która nigdy
nie spóźnia się do kina.
instagram: zoellka

autorka ilustracji: Hanna Kaszewska (28) – niedoszła pani psycholog, ilustratorka, artystka
multimedialna, wieczna studentka. Lubi wiedzieć. tumblr: herehk.tumblr.com
instagram: kaszewskah