***

wzruszają mnie imprezy
gdy dym ogarnie pomieszczenie
i płuca i włosy i piersi
i w tym dymie
dumnie
intensywnie
poruszają się

szybki rytm powoduje
że podeszwy się zdzierają
a koszulki znikają
tylko to piwo wylane

 

***

codziennie wstajesz do pracy
o wschodzie
musisz dojechać do miasta
to godzina drogi

czasami jedziesz stopem
czasami panowie z bysia
ci co odpady kolekcjonują
zabierają cię do kabiny
też jadą do miasta
oczyścić zatory
i rano
w zimie
na drodze szklanka
mijacie wysypisko
ale w tym słońcu zimowym
plastikowe torebki
są oszronione
i błyszczą się jak diamenty

 

 

***

 

miarowo
w górę i
w dół
powtarzane tylko po to
żeby zamalować
maczam wałek
i znowu monotonnie
w górę i
w dół
poprawię po lewej
jakąś niedoskonałość
zamaluję, to będzie lepiej
coś tam pod spodem było
jakieś brzydkie
plamy
nierówności
to kolejna warstwa
lepsza i świeższa

te sparzenia też blakną
tak jak farba bieleje
wysycha

 

__________________________________

 

autorka wierszy i ilustracji: Martyna Gart – artystka i aktywistka, tricksterka, czasami queeruje rzeczywistość.
instagram.com/martynagart/

 

Facebook