Kolektyw Siostry Rzeki jest inicjatywą społeczno-artystyczną oraz – co jest dla nas szczególnie ważne – akcją kobiecą. Już wcześniej działałyście razem w ramach kolektywu Matki Polki na Wyrębie, a sam problem stanu polskich rzek również wielokrotnie pojawił się w Twojej twórczości. Sama zorganizowałaś też takie akcje jak „6 rzek” czy „Warkocze Białki”, a razem Gochą Nieciecką i Martyną Niedośpiał zainicjowałaś Wodną Masę Krytyczną. Jak to się stało, że zostałaś artystką-aktywistką działającą na rzecz polskich rzek?

Cecylia: Oj, jak daleko sięgnęłaś. Moja miłość i zachwyt nad rzekami trwa od dawna. Mój pierwszy artystyczny, rzeczny projekt miał miejsce w 2012. Razem z kolegą operatorem Piotrem Pawlusem i moim mężem Piotrkiem Dziurdzią zrealizowaliśmy film o mojej podróży wszystkimi rzekami Krakowa ręcznie zrobioną łódeczką. Projekt  „6 rzek” rozpoczął mój rzeczny aktywizm. Dzięki niemu poznałam ludzi zajmujących się obroną rzek. Moim przewodnikiem po krakowskich rzekach był ornitolog dr Kazimierz Walasz – on mi powiedział, że rzeki to korytarze ekologiczne, żyły dzikiego życia w mieście. Wtedy właśnie doświadczyłam, czym różni się naturalna rzeka od uregulowanej z wybetonowanymi brzegami i dnem. Konsekwencją tego projektu artystycznego było założenie z przyjaciółkami Małgorzatą Nieciecką-Mac i Martyną Niedośpiał w Krakowie Wodnej Masy Krytycznej, która stała się nasza miejską tradycją, bo w tym roku odbyła się już po raz ósmy.

Projekt „6 rzek” Cecylii Malik zrealizowany we współpracy z Piotrem Dziurdzią i Piotrem Pawlusem. Akcja realizowana w latach 2011-2012.

Czyli projekt „6 rzek” stanowił kluczowy moment dla Twoich późniejszych działań. A „Warkocze Białki”?

Po „6 Rzekach” stałam się rzeczną aktywistką. Poznałam Pawła Augustynka Halnego, znanego aktywistę z Koalicji Ratujmy Rzeki i prof. Romana Żurka, jednego z najlepszych hydrobiologów w Polsce. Poznałam również Monikę Kotulak z Klubu Przyrodników zajmującą się programami Natura 2000 i od niej dowiedziałam się, że chcą regulować moją ukochaną rzekę Białkę, która płynie na Podhalu – jedyną rzekę w Polsce o charakterze alpejskim. W 2013 roku podczas mojej wystawy w Galerii Bunkier Sztuki w Krakowie zorganizowałam akcję „Warkocze Białki” – protest przeciwko dewastacji rzeki Białki. Podczas tej akcji razem z innymi artystami, aktywistami, przyjaciółmi, krakowianami upletliśmy około 6 kilometrów warkoczy z recyklingowych materiałów, by stworzyć symboliczna linę broniąca rzeki. Była to akcja, która była bardzo mocna do strony artystycznej, ale równie mocna od strony merytoryczno-ekologicznej. Od tego czasu bardzo zaprzyjaźniłam się z rzecznymi ekologami-aktywistami i dołączyłam do nich.

Cecylia podczas akcji „Warkocze Białki” w 2013 roku. Fot. Mieszko Stanisławski

W 2018 roku razem z innymi aktywistkami zainicjowałaś kolektyw Siostry Rzeki. Skąd pomysł na nadanie ekologicznej akcji bardziej kobiecego charakteru?

Siostry Rzeki mają dwa bezpośrednie źródła. Pierwsze to Matki Polki na Wyrębie. W 2017 roku na skutek nowej, koszmarnej ustawy „LEX Szyszko”, pozwalającej prywatnym właścicielom na wycinanie drzew bez żadnych zezwoleń, Polacy ruszyli z piłami. Wycięto w Polsce około miliona drzew. W lutym i marcu w całym kraju było słychać piły. Ja miałam wtedy małego synka. Ignaś miał pół roku i choć wielu znajomych namawiało mnie na organizację ogólnopolskiego protestu w Warszawie, nie miałam jak tego zrobić. Ale zaczęłam się fotografować podczas karmienia piersią mojego synka siedząc na wyrębach. Codziennie rano razem z mężem Piotrkiem jechaliśmy na kolejny wyrąb w Krakowie; było ich bardzo wiele. Po kilku dniach, moje przyjaciółki, a przede wszystkim Ania Grajewska dołączyły do mnie. I tak w składzie dwunastu mam zrobiłyśmy performans matek karmiących na wyrębie. Zdjęcie dokumentujące tę akcję obiegło świat. Następnie nasza grupa pięciu mam (Anna Grajewska, Aga Miłogrodzka, Agata Bargiel i Daria Gosek) razem z naszymi maluszkami poleciała z apelem i skargą do Papieża Franciszka (ekologa!), a na lot zebrałyśmy pieniądze na Polak Potrafi. Już w tym apelu miałyśmy fragment o planach rządowych dotyczących niszczenia rzek. 

Protest w 2017 roku, zapoczątkowany przez Cecylię przeciwko wycince drzew w całej Polsce. Performans był pierwszą akcją grupy Matki Polki na Wyrębie. Fot. Tomasz Wiech.

W tym samym roku pojawiła się też Koalicja Ratujmy Rzeki, z którą współpracujecie.

Tak, w 2017 roku powstała też Koalicja Ratujmy Rzeki zrzeszająca około 60 organizacji ekologicznych i inicjatyw oraz osób prywatnych. I wtedy Matki Polki na Wyrębie dołączyły do Koalicji Ratujmy Rzeki planując happeningi, które miały na celu upowszechnienie jej postulatów wszystkim ludziom spoza kręgów ekologicznych.

A drugie źródło, o którym wspomniałaś?

Drugie źródło to Vistuliada. Moja przyjaciółka Gocha Nieciecka-Mac (z którą założyłyśmy Wodną Masę Krytyczna) obecnie jest dziennikarką TVP Kultura. Gocha zaprosiła mnie do zrobienia wspólnie programu telewizyjnego o Wiśle. Razem z naszymi dziećmi – Gocha była w zaawansowanej ciąży z Antkiem oraz z 3-letnią Hanią, ja z rocznym Ignacym – odwiedziłyśmy 20 miejscowości nad Wisłą, do każdej wpłynęłyśmy i wypłynęłyśmy z jakimś innym miłośnikiem Wisły. Jak byłyśmy w Toruniu odwiedziłyśmy Muzeum Etnograficzne, gdzie była wystawa o religijności flisaków i ich wierzeniach – „Dla żeglowania bezpiecznego” – i tam znalazłam małą drewnianą figurkę przedstawiającą personifikację Wisły. Z małej łódeczki wyrastają figurki kobiece. Na dziobie duża Wisła i po obu burtach bliźniaczo podobne kobietki podpisane każda innym imieniem rzek. Lewe i prawe dopływy Wisły. Raba, Dunajec, San, Pilica, Wda, Narew… Byłam tym zachwycona! Pomyślałam wtedy, że to jest pomysł na happening – na protest w obronie Wisły. Protest przeciwko budowie nowej zapory na Wiśle w Siarzewie i zamienianie Wisły w drogę wodną E-40 dla wielkogabarytowego transportu. Chodziło o to, żeby na ratunek Wiśle przybyły inne rzeki – jej siostry, a my – kobiety, żebyśmy udzieliły im głosu. Wtedy namówiłam przyjaciółkę Agatę Bargiel, która zajmuje się pracą z głosem, żeby opracowała pieśń Sióstr Rzek, i żeby była naszą Wisłą. Nasza paczka – Matki Polki na Wyrębie, czyli ja, Anna Grajewska, Agata Bargiel i Aga Miłogrodzka – zaczęłyśmy namawiać nasze przyjaciółki, koleżanki, sąsiadki, ciotki, córki i mamy, aby wybrały jaką chcą być rzeką. I zaczęłyśmy malować tablice z imionami rzek – każda zamówiona przez inną kobietę. Pierwszy happening był w Krakowie – przybyły 104 rzeki. Kolejny, bardzo ważny, odbył się koło Ciechocinka na miejscu planowanej zapory w Siarzewie. Zorganizowałyśmy go razem z fundacją Greenmind, która od 30 lat zajmuje się prawną obroną przyrody. Akcje robimy jako Koalicja Ratujmy Rzeki. Siostry Rzeki zrobiłyśmy razem z przyjaciółkami – wszystkie jesteśmy mamami, a źródłem była moja przyjaźń z Anną Grajewską, która pomogła mi rozhulać na taka skalę Matki Polki na Wyrębie i z Gochą Nieciecką-Mac i jej wielka miłością do Wisły.

„Nie dla degradacji Wilgi” – Siostry Rzeki w obronie Wilgi, która przepływa przez Trasę Łagiewnicką (obecnie w budowie). Akcja miała miejsce w maju tego roku. Fot. Piotr Dziurdzia

A z jakimi reakcjami spotykacie się podczas swoich happeningów? Jak inni to odbierają?

Bardzo się cieszymy, że kobiety chcą być rzekami. Tablice z imionami rzek przywołują ciepłe wspomnienia: o nad tą rzeką kąpałem się w dzieciństwie, tam mój tato łowił ryby, nad tą rzeka po raz pierwszy się całowałam z moim chłopakiem… Koledzy nam pozazdrościli, więc teraz do akcji zapraszamy też Braci Potoków. W tym roku dzięki programowi WzmocniONE spółki Magovox i Ashoka w Polsce rozhulałyśmy akcję tak, ze stała się medialna. Spłynęłyśmy całą Wisłą (w płynącej sztafecie Sióstr Rzek uczestniczyło około 40 osób; w tym mamy z małymi dziećmi – najmłodszy był Janek, 3-miesięczny syn Agi Miłogrodzkiej).

W tym roku sięgnęłyście też po modę. Co chciałyście pokazać za pomocą tej akcji?

Tak, zrobiłyśmy też nowy element akcji, czyli #Modęnarzeki, kolekcję recyklingową – przerabianych i ozdabianych strojów kąpielowych w obronie rzek. Przymierzanie, wyszywanie, haftowanie, pokazy mody mają bardzo duży aspekt letniej zabawy, ale też mówią bardzo dużo o kobiecości, cielesności. Jak to mówi Siostra Rzeka Agata Bargiel – nasza Wisła – w tamtym roku oddałyśmy rzekom głos. W tym roku również nasze ciała.

Pokaz kostiumów w Krakowie w ramach akcji #Modanarzeki. Fot. Bogdan Krezel

Bardzo podobała mi się ta akcja, bo poruszyłyście w niej nie tylko problem polskich rzek, ale też zrównoważonej mody. Jeśli chodzi o te problemy polskich rzek to wydaje się, że w Polsce coraz częściej mówi się o problemach środowiska, ale tak naprawdę o zaporze w Siarzewie dowiedziałam się dzięki Waszej działalności. Media rzadko poruszają temat stanu polskich rzek. A jakie kwestie są dla Was, Sióstr Rzek najważniejsze?

Najważniejsze jest to, żeby nie dopuścić do wspomnianej realizacji budowy nowej zapory na Wiśle w Siarzewie. Będzie to dewastacja dolnej Wisły i miejsc z obszarami Natura 2000. Ta zapora to realizacja marzeń Edwarda Gierka, która ani nie będzie efektywną elektrownią, ani nie zabezpieczy przed powodzią, a bezpowrotnie zdewastuje dużą część rzeki. Rzeki, która ostała się w bardzo dużych obszarach nieuregulowana, co jest naszym narodowym skarbem. Chcemy, aby temat obrony rzek stał się modny, ciekawy, ważny dla Polek i Polaków. Żebyśmy ocalili nasze ostatnie naturalne rzeki i wydawali pieniądze na renaturyzacje już zniszczonych rzek, a nie na regulację kolejnych. W Europie i w Ameryce za ciężkie pieniądze skuwa się zapory i renaturyzuje rzeki. W XXI wieku w czasie kryzysu klimatycznego nie możemy sobie pozwolić na marnowanie rzek i niszczenie słodkiej wody, której jest coraz mniej.

O jakich korzyściach nieregulowanych rzek najczęściej mówicie podczas swoich akcji?

Razem z Fundacją Greenmind, która jest naszym parterem merytorycznym (gdzie wspierają nas Jacek Engel i Marta Maja Wiśniewska), chcemy głośno mówić o zyskach płynących z naturalnej rzeki. Do naszych strojów kąpielowych, tych wyhaftowanych z pokazów mody, ale i tych, które rozdajemy podczas happeninów, dołączona jest ulotka o korzyściach z nieuregulowanej Wisły, opracowana przez Jacka Engela i Anię Grajewską. Są tam takie informacje jak np.: 126 milionów złotych rocznie – tyle warta jest praca rzeki w procesie samooczyszczania z materii organicznej na 350 kilometrowym odcinku nieuregulowanej Wisły a Wisła wraz z jej brzegami i wyspami to dom dla 3/4 gatunków ptaków gnieżdżących się w Polsce. Nad Wisłą jest 11 Parków Krajobrazowych, 24 rezerwaty przyrody, 21 obszarów Natura 2000, do tego 400 kilometrów plaż (tyle co mamy nad Bałtykiem!), zasób słodkiej wody dla ludzi i rolnictwa, a co więcej 1047 kilometrów przepięknego krajobrazu w zasięgu ręki.

Akcja Big Jump zrealizowana w tym roku przez kolektyw Siostry Rzeki, Klub Gaja, Koalicję Ratujmy Rzeki, WWF Polska oraz Fundację Greenmind. Fot. @stanbaranski

A co każdy z nas może zrobić, żeby chronić rzeki?

Wiedzieć więcej o rzekach. Nie godzić się na regulację i przegradzanie potoku koło domu. Zgłaszać nielegalne ścieki, podpisywać petycje, chodzić na protesty. Dołączyć do Koalicji Ratujmy Rzeki, polubić na FB Koalicję Ratujmy Rzeki – tam mamy całą masę informacji o rzekach i ich obronie.  Ale jak chcemy już tak zupełnie skutecznie bronić rzek, to jest wspaniały program WWF Polska Strażnicy Rzek 

Na koniec chciałam Cię jeszcze zapytać o ten sensacyjny raport przygotowany przez australijski think-tank, który sprawił, że w mediach w ostatnim czasie dosyć mocno zawrzało. Coraz częściej mówimy o ekologii, ale raczej przez pryzmat ratowania Ziemi dla przyszłych pokoleń – tutaj wprost napisano o 30 latach. Nie 100, nie 1000, tylko 30! Co o tym myślisz?

Bardzo się tym martwię. Mam dzieci. 19-letniego Antka, 18-letnią Urszulkę i 3- letniego Ignasia. Kocham ich najbardziej na świecie. Bardzo chciałabym, żeby żyli w dobrym, pięknym i bezpiecznym świecie. Powiem za Jackiem Bożkiem z Klubu Gaja i jego mistrzem Czesławem Miłoszem – Nowy dzień – zrób, co możesz.

Siostry Rzeki współtworzą: Agata Bargiel, Magdalena Drążkowska, Anna Grajewska, Małgorzata Grygierczyk, Anna Gotfryd – Kolecka, Anna Górka, Justyna Górowska, Anuszka Łachowska, Monika Łabędzka, Cecylia Malik, Agnieszka Miłogrodzka, Dominika Serżysko.


Wywiad przeprowadziła: Aneta Dmochowska (26) – absolwentka historii sztuki i kulturoznawstwa, która codziennie rozważa powrót na studia, najlepiej na pięć kierunków naraz. Jedną z prac magisterskich, pisanych po nocach w towarzystwie dziesięciu litrów kawy i ścieżki dźwiękowej z nowej ekranizacji „Anny Kareniny” Joe’go Wrighta, poświęciła pokazom mody, drugą – wystawom mody w Nowym Jorku. Obecnie pracuje w branży mody.

Zdjęcie w nagłówku: Pokaz ręcznie zdobionych kostiumów w Krakowie w ramach tegorocznej akcji Sióstr Rzek – #Modanarzeki. Na zdjęciu jedna z Sióstr Rzek – Anna Górka. Autor zdjęcia: Bogdan Krezel

Facebook