Dziewczyny!

Dziś mija dokładnie pół roku, od kiedy jesteśmy z Wami, a Wy z nami. Dziękujemy Wam za setki fantastycznych tekstów, filmów, ilustracji, kolaży, zdjęć i szczerych listów do redakcji, które nie raz wzruszyły nas do łez. Z tej okazji zanurkowałyśmy w naszym bogatym archiwum i wyłowiłyśmy kilka perełek, bez których “Szajn” nie byłby tym, czym jest — miejscem, w którym gadamy absolutnie o wszystkim, dzielimy się swoimi szalonymi pomysłami, ładujemy akumulatory i odnajdujemy nowe inspiracje i supermoce.

1.“Pochwała zdartych kolan” Oli Piejki, którą otworzyłyśmy debiutancki numer “Szajn”, to tekst, do którego zaglądam za każdym razem, gdy mój chorobliwy perfekcjonizm zaczyna szeptać mi do ucha, że skoro istnieje choćby cień szansy, że z nowym wyzwaniem nie poradzę sobie na 100%, a jedynie na 82,5%, to nie warto nawet zaczynać. “A przecież” – jak pisze Ola –  “nie można nauczyć się niczego nowego ani mierzyć się z coraz trudniejszymi problemami bez potknięć, pomyłek i zadrapań. Jeżeli chcemy jeździć na rowerze, na rolkach, na nartach, grać w piłkę i być w tym coraz lepsze, musimy przygotować się na to, że przewrócimy się i zedrzemy sobie trochę skóry. I nie dotyczy to jedynie naszych kolan, ale także tego, co mamy w głowach.”

http://szajnmag.pl/pochwala-zdartych-kolan/

 

2. UWAGA! SEKS! Pierwszy numer zamknęłyśmy moim — przyznaję, nieco ekshibicjonistycznym, ale Waszym zdaniem zabawnym — tekstem o pierwszym razie. No cóż, nie oszukujmy się, łóżkowy debiut nie zawsze bywa udany, dlatego warto podejść do niego na (względnym) luzie i potraktować jako początek nowej, cudownej przygody. Jeśli pierwszy raz jeszcze przed Wami, w tekście znajdziecie kilka rad, które pomogą Wam rozwiać wątpliwości i odpowiednio się przygotować.

http://szajnmag.pl/pierwszy-raz/

 


3. Większość z nas, jeśli nie każda, ma w swoim ciele coś, co z chęcią wymieniłaby na mniejsze / większe / grubsze / chudsze / dłuższe / krótsze (niepotrzebne skreślić). Choć wydaje się, że nieuleczalne płaskodupie, duży nos czy małe cycki trudno pokochać miłością szczerą i dozgonną, nasza redakcyjna Pauli tekstem i rysunkami udowadnia, że można.

http://szajnmag.pl/5-rzeczy-w-moim-ciele-ktorych-nienawidzilam-i-ktore-kocham-2/

 


4. Czy Wam też włos na głowie się jeży, gdy nauczyciel, szef czy kolega z klasy rzuca kolejnym “niewinnym” seksistowskim żartem, a gdy zareagujecie, wychodzicie na “sztywniary bez poczucia humoru”? Daria Łuczak (17) pisze o tym, że zamiast obawiać się posądzenia o permanentny dupościsk, seksizm trzeba nazywać po imieniu i po prostu zwalczać. Czasem zwykła rozmowa potrafi zdziałać cuda.

http://szajnmag.pl/czy-to-mozna-nazwac-zartem/

 

5. Czy kiedykolwiek przyglądałyście się sobie “tam na dole” (swoją drogą, co jest nie tak ze słowem “cipka”, że zamiast o cipkach wolimy mówić o kwiatkach i muszelkach)? Jeśli nie, to Magda zachęca do wzięcia lusterka w dłoń i przekonania się na własne oczy, że “nasze intymne części ciała mogą się różnić dziesiątkami detali – kolorem, wielkością, długością, owłosieniem. Sytuacja jest analogiczna do innych części ciała. Spójrzmy na przykład na takie nosy – mogą być duże, małe, proste, skrzywione, z piegami lub garbkiem. Każdy ma inny, swój, indywidualny. I żaden wygląd – czy to nosa, czy to warg sromowych – nie powinien być powodem do wstydu czy poczucia niepewności.”

http://szajnmag.pl/w-tajemniczym-ogrodzie/

 

6. Jeśli nie wiesz, jak zabrać się za coś, co od dłuższego czasu chodzi Ci po głowie, i tylko wymyślasz kolejne wymówki, mnożysz wątpliwości i odwlekasz TO w nieskończoność, obejrzyj filmik Igi i bierz się do dzieła!

http://szajnmag.pl/jedziesz-mala/

 

autorka tekstu: Justyna Polanowska (29) – mieszka w Helsinkach, stawia pierwsze kroki w przekładzie literackim i pisze doktorat o lokalnej, nieco osobliwej odmianie fikcji spekulatywnej znanej jako „Finnish weird”. Czasami ma wrażenie, że te wszystkie dziwactwa i absurdy, o których bez przerwy czyta, jakimś tajemnym kanałem wsączają się w jej życie. Zamiast na dyskusję o książce trafia na popis mongolskiego śpiewu gardłowego, a we włosach znajduje landrynkę, chociaż wyszła tylko na spacer i nie spotkała nikogo, kto mógłby landrynki spożywać.

Facebook