Okazuje się, że odpowiedź na pytanie „jaka jest moja supermoc?” nie jest taka łatwa. Bez problemu byłyśmy wymienić cechy, za jakie cenimy nasze przyjaciółki. Ale co jest niesamowitego we mnie? Co w sobie lubię? To pytania, na które zaskakująco trudno odpowiedzieć. Zdałyśmy sobie sprawę, jak mało czasu poświęcamy na to, by docenić samą siebie, by spojrzeć na swoje mocne strony i zwyczajnie się pokochać. Napisanie tego wstępu nie było łatwe, ale dało nam mnóstwo radości i dobrego zachwytu nad nami samymi. Dziewczyny, pamiętajcie o swoich supermocach!

Paulina: Moją główną supermocą jest śmianie się, dużo rzeczy mnie cieszy i śmieszy. Mocno to po mnie widać, bo w momentach dużej radości całe moje ciało całe skacze. Większość emocji, które we mnie tkwią, jest tak widoczna na zewnątrz, że nigdy nie potrafię ukryć, w jakim jestem nastroju.
Mam w sobie ogromne pokłady energii, którą lubię się dzielić, ale pod wpływem negatywnych emocji bardzo łatwo ją tracę.
Ekscytuję się rzeczami, które uważam za fajne. Bardzo. Świat jest superfascynujący i mnóstwo spraw wywołuje u mnie szybsze bicie serca i tylko przebieram nogami, żeby zaraz zacząć je robić!
Ostatnio odkrywam supermoc, o której na jakiś czas w moim życiu zapomniałam. Moje ciało jest stworzone do tańca, czuję się w nim sobą i wyrażam przez ruch to wszystko, czego nie umiem ująć słowami. Lubię przytulać samą siebie w tańcu.

Justyna: Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tym, jakie supermoce mogą się we mnie kryć, z początku miałam w głowie kompletną pustkę. Po chwili namysłu jednak doszłam do wniosku, że moją największą siłą jest spokój — wewnętrzny balans, który osiągnęłam dopiero niedawno. Jakiś czas temu uznałam, że dla własnego dobra pora zsiąść z emocjonalnego rollercoastera i lepiej o siebie zadbać, zdobyć się na odrobinę zdrowego egoizmu i otaczać ludźmi, którzy nie krzywdzą, a wspierają i pomagają uwierzyć w siebie. Niektórzy mówią, że kiedy ma się miękkie serce, trzeba mieć twardy tyłek, i chyba coś w tym jest. Empatia, wrażliwość i oddanie to cechy, które cały czas w sobie pielęgnuję, bo nigdy nie postrzegałam ich jako słabości, lecz wręcz przeciwnie, jako supermoce otwierające na ludzi i świat.
Inną cechą, którą w sobie lubię, to stalowe nerwy. Trudno wyprowadzić mnie z równowagi i w obliczu kryzysu najczęściej zachowuję zimną krew. A kiedy już czasem trafia mnie szlag, to i tak nie daję tego po sobie poznać. 🙂


Weronika: Odwaga to ostatnio moja ulubiona supermoc. Mało jest rzeczy, których się boję (no, może karaluchów). Podejmuję nowe wyzwania i wychodzę życiu naprzeciw z pełną świadomością narażania się czasem na cierpienia. Staram się słuchać intuicji i kierować się jej mądrością, ufając, że jeśli wprowadza mnie w tarapaty, to znaczy, że właśnie takiego kopniaka potrzebowałam.
Lubię w sobie wrażliwość na piękno, nie tylko to estetyczne. Nową supermocą, którą trenuję, jest wyrażanie tego, co mnie zachwyca: prawienie komplementów, mówienie ludziom, co w nich podziwiam. Super jest obserwować, jaką to daje siłę obu stronom! Z tą wrażliwością wiąże się też umiejętność zrobienia ze wszystkiego czegoś pięknego: przestrzeni, jedzenia, atmosfery.
Supermoc, która ładuje mnie czasem po uszy w kłopoty, to energia i szaleńczy zapał do działania. Jak coś sobie wymyślę, to stanę na rzęsach, żeby to zrealizować, (a wcześniej doprowadzę wszystkich znajomych do szału, nieustannie ględząc na jeden temat). Cieszę się, że tej energii czasem jest tyle, że mogę spokojnie obdzielić nią innych i zarazić swoją zajawką. Ej, fajnie jest tak sobie wypisać swoje supermoce 🙂

Anna: Moją supermocą jest przejmowanie się. Jeśli potrzebujecie kogoś, kto wpadnie na nieprawdopodobny scenariusz tego, co złego może się przytrafić, to jestem Waszą superbohaterką. I tak, jest to supermoc – próbuję zamienić cały ten stres w coś produktywnego – planowanie, przygotowywanie planu B (i C, i D, i…) i dokładne sprawdzanie, czy wszystko jest ok. Jestem Worrier Woman, bo to prawie jak Warrior Woman – a bywam waleczna i chociaż się boję, to bronię swojego zdania i swoich interesów. Asertywność, która idzie w parze z walecznością, to wciąż coś, czego się uczę – najlepiej od innych kobiet – każdy przykład koleżanki, która postawiła się przełożonemu albo dziewczyny siedzącej w pubie przy stoliku obok, która jednym tekstem spławiła natrętnego kolesia, dodaje mi pewności siebie. Asertywność nie oznacza jednak agresji, zwłaszcza, że zawsze staram się postawić w sytuacji drugiej osoby i zrozumieć ją, nawet jeśli się nie zgadzamy. Moja wrażliwość sprawia, że chętnie pomagam innym i staram się być dobrą przyjaciółką. Czasami w połączeniu z przejmowaniem się sprawia, że czuję się bezsilna, a czasami dodaje mi mocy, by zmieniać świat! Gdy na zewnątrz świeci słońce, lubię siedzieć w ciemnym kinie. Przybywam na wezwanie, gdy ktoś w potrzebie zapomni tytułu filmu, bo ja zapewne już go widziałam.

 

Co jest Twoją supermocą? A może chcesz nam opowiedzieć o dziewczynach, które podziwiasz? Albo o nowej zajawce, która daje Ci siłę i sprawia, że chętniej wstajesz z łóżka? Może odkryłaś w sobie niedawno jakąś wyjątkową cechę, którą chcesz rozwijać? Chcemy wiedzieć wszystko! Czekamy na Wasze teksty, rysunki, komiksy, zdjęcia i wszystko inne co tworzycie na redakcja@szajnmag.pl