Poznańska Scena Robocza, Centrum Rezydencji Teatralnej to wyjątkowe miejsce skupiające wokół siebie wielu niezależnych artystów, umożliwiło powstanie kilkudziesięciu wydarzeń artystycznych na pograniczu sztuki teatralnej, performance’u i muzyki. W grudniu odbyła się tu premiera “Władcy much”, adaptacji powieści Williama Goldinga, w reżyserii (a raczej z inicjatywy) Mateusza Atmana, Anety Groszyńskiej i Agnieszki Jakimiak.

Twórców tej wizji świata było jednak więcej. I bynajmniej nie chodzi o to, by zdeprecjonować rolę artystów zaproszonych do realizacji tego przedsięwzięcia. Wręcz przeciwnie, ogromna w tym ich zasługa, że udało się stworzyć widowisko na tak egalitarnych zasadach. Występujący bowiem na scenie performerzy mieli bardzo duży wpływ na ostateczny kształt przedstawienia. Ponieważ sam tekst, który był inspiracją dla powstania spektaklu traktuje między innymi o sposobach podejmowania decyzji w grupie, o demokracji oraz jej braku, to w zamyśle trojga reżyserów-rezydentów ta demokratyczność zdawała się przebijać na pierwszy plan od samego początku.

Tak też twórcami spektaklu są również: Kosma Tymek Kamiński, Julian Baranowski, Piotr Araszkiewicz, Jakub Grabowski, Jaś Bartosiak, Franek Gajtkowski, Bartek Werla,  Nikodem Korzyniewski, Franek Brojek – nastolatkowie, którzy wzięli udział w “castingu”, zdecydowali się na regularny udział w próbach i wreszcie: przykuli uwagę artystów swoimi wideo-prezentacjami. Aby wziąć udział w spektaklu, trzeba było nadesłać film, w którym odpowiada się na kilka – wydawałoby się – niezobowiązujących pytań, na przykład: dotyczących ulubionej lekcji, albo najbardziej wkurzających rzeczy w szkole.

  • Od razu wiedziałem, że będziemy pracować z wideo, więc zamieściliśmy ze Sceną Roboczą ogłoszenie z prośbą o nadsyłanie takich screen testów  – opowiada przed premierą Mateusz Atman – Nie spodziewaliśmy się dużego zainteresowania, ale zgłosiło się około 30 osób. Ze względu na ograniczony budżet  wybraliśmy dziesięciu chłopaków. Ostatecznie w spektaklu bierze udział dziewięciu z nich.

Fragmenty ich pierwszych nagrań pojawiają się w spektaklu. Wyłania się z nich obraz zróżnicowanej grupy chłopaków między 10 a 14 rokiem życia jeszcze dość nieśmiało opowiadających o sobie przed kamerą. Dopiero w toku przedstawienia dostrzegamy, jak dojrzałe i zaskakujące potrafią być ich przemyślenia.

Spektakl składa się z trzech części. Każda z nich cechuje się zupełnie inną poetyką i dynamiką. Zaczyna się głośno. Hałas śmieciowej orkiestry wypełnia dudnieniem całą salę znajdującą się na czwartym piętrze poznańskiej Olimpii. Chłopcy dudnią w plastikowe butelki (butelki przerobione są na grzechotki; wypełnione pieniędzmi, gwoździami, spinaczami, kapslami, śrubkami itp.), krzyczą, tupią i skaczą. To jest chór pod batutą najstarszego z chłopaków. Partyturę napisał Mateusz Atman:

  • Powieść Goldinga posłużyła za punkt wyjścia i główną inspirację. Od roku szukałem miejsca, w którym mógłbym zrealizować “Władcę much” i Scena Robocza zainteresowała się tym pomysłem. Pracuję tutaj na alternatywnych metodach tworzenia projektu – gdzieś pomiędzy hierarchicznym, reżyserskim, a kolektywnym sposobem pracy. “Władca much” tematyzuje te dwa modele władzy: ukazuje przejście od demokracji bezpośredniej do autorytaryzmu. Zastanawiałem się, jak nie powielić sytuacji, w której to ja jestem jedynym reżyserem spektaklu, bo w tradycyjnym teatrze reżyser najczęściej pełni właśnie funkcję Autora spektaklu. Przede wszystkim chciałem, żeby to była praca o chłopakach, z chłopakami w roli głównej, żeby to oni byli bohaterami i współtwórcami spektaklu. Interesowało mnie, jak chłopaki widzą świat i jaki świat mogą zbudować. Materiały zebrane w trakcie warsztatów z chłopakami opracowałem w formę chóru szkolnego, wykonującego kilkadziesiąt opusów, performansów dźwiękowych. Chór ma charakter kolektywny i stał się zbiorowym portretem, konglomeratem anarchizującej energii chłopaków i przemyśleń nawiązujących do powieści i świata, w którym dorastają. Do pracy zaprosiłem też Agnieszkę Jakimiak i Anetę Groszyńską. U Goldinga brakuje kobiet, ale dla mnie było interesujące jak obecność i reżyserska wrażliwość dziewczyn wpłynie na całokształt. “Władca much” jest więc nie tylko spotkaniem z chłopakami, ale też spotkaniem i efektem współpracy trójki reżyserów. Myślę, że gdzieś na styku trzech perspektyw artystycznych i twórczej energii nastoletnich chłopców udało się zbudować partycypacyjny spektakl-tryptyk, gdzie każda z części koresponduje ze sobą i uzupełnia się wzajemnie, oddając chłopakom głos i możliwość twórczego wyrazu.

O tym przewartościowaniu i odwróceniu roli reżysera opowiada też Agnieszka Jakimiak:

  • Wszystko, czego nauczyłam się kiedyś o teatrze zostało wywrócone tutaj na opak. Praca z młodymi ludźmi to dla mnie praca polegająca na organizowaniu chaosu. W pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć, że być może ten żywioł jest ciekawy właśnie dlatego, że jest żywiołem. To, że włożymy go w jakąś teatralną ramę i strukturę, nie oznacza, że zyska on na jakości, wprost przeciwnie. W tej pracy podejmowałam wiele prób ustrukturyzowania tego chaosu, wyznaczenia chłopakom konkretnych miejsc, wymyślenia konkretnego ruchu lub sposobu mówienia i za każdym razem miałam wrażenie, że z jednej strony coś w nich blokuję, a z drugiej strony uciekam się do jakiegoś pomieszania pojęć. Z chłopakami, którzy nie są profesjonalnymi aktorami i których energia opowiada o pewnym określonym wieku może lepiej skupić się na tym, co oni nam dają, niż na tym, co ja mogę im zaproponować.

Każda z prób zaczynała się od zabawy, potem przechodziła w rozmowę. Na jakie tematy? Od wolności, demokracji, przez lęk, duszę – chłopcy wypowiadali się w końcu bez oporów, bez wstydu. Ich wypowiedzi zostały wplecione w spektakl w formie nagrań audio lub wideo. Okazało się, że młodzi ludzie chcą rozmawiać o wszystkim i są na to gotowi.

  • Myślę, że w jakimś sensie stworzyliśmy chłopakom takie podwórko, którego już dzisiaj nie ma – mówi Aneta Groszyńska. Tutaj nagle się poznali w zupełnie nowych okolicznościach, dostali od nas dużo wolności, mimo że proponowaliśmy wiele bodźców w postaci zadań. Dość ciekawym było dla nas obserwowanie, jak chłopcy zachowują się w takich warunkach, bo na co dzień nie ma w ich życiu takiej przestrzeni. Szkoła raczej wszystkich pionizuje, w obecności rodziców też zachowują się zupełnie inaczej. Myślę, że nastolatkowie mają bardzo mało okazji, by zachowywać się jak chcą, by bawić się jak chcą. Podwórek już nie ma, wszyscy siedzą w telefonach, a my stworzyliśmy im na czas prób takie małe podwórko. Pomimo określonej struktury spektaklu dużo w jest w nim miejsca na improwizację. I nie wiemy, jak nasi aktorzy zareagują, gdy przyjdzie publiczność, nie wiemy, co się wydarzy. Każda próba była zupełnie różna. Czasem kończyliśmy dzień totalnie zmęczeni, a innym razem naładowani ich pozytywną energią.

W drugiej części spektaklu, za którą odpowiedzialna była Aneta, ten chaos, improwizacja i anarchia uwypuklają się dość mocno. Chłopcy improwizując wdawali się w błyskotliwe, luźne rozmowy z publicznością. Rzucali się śmieciami i atakowali nawzajem. Tak, ten spektakl jest też w jakimś stopniu o agresji.

Agnieszka zrealizowała natomiast z tym wybuchowym zespołem trzecią część przedstawienia. Część bodaj najbardziej refleksyjną: z głębokiej ciemności w przestrzeni sceny zaczynają się wyłaniać pojedyncze światełka latarek, podczas gdy z offu słyszymy dość specyficzną narrację. Agnieszka Jakimiak: Materiały, które zebraliśmy zostały przekształcone przez nas w teatralną formę, ale pokazujemy też, co tak naprawdę działo się na próbach, dopuszczamy do głosu chłopaków, mamy fragmenty ich wypowiedzi dotyczące świata, polityki, religii, ekologii, ludzkiej natury. Są to często wypowiedzi dość niecenzuralne.

Współpraca artystów z młodzieżą wywarła dosyć duży wpływ na obie te strony. Agnieszka Jakimiak:

  • Myślę, że dużo wysiłku kosztowało mnie nie mówienie jak ja widzę świat – a przecież tego się od nas oczekuje w pracy w teatrze, że wyjaśnimy, na czym polega nasza koncepcja i perspektywa. Tutaj to ja musiałam wysłuchać. Nie ingerować w to, jaki oni mają pomysł na świat i na życie. Dla mnie bardzo intrygujące było to, że pomimo iż mocno wierzę w równościowy model pracy w teatrze, tutaj często przyjmowałam pozycję “groźnej pani”, która próbuje przyprowadzić ich do porządku i chce być postrzegana jako albo autorytet, albo przynajmniej osoba, która może trzymać ich jakoś w ryzach – mówi Agnieszka. Myślę, że ten mechanizm potrzeby kontroli częściej brał u mnie górę. To było najintensywniejsze doświadczenie pracy w teatrze, jakie kiedykolwiek miałam. Muszę przyznać, że dla mnie ekstremalnie wyczerpujące.
  • Mateusz Atman: To, co działo się na próbach wyzwalało w nas zarówno duże pokłady pozytywnej energii, ale też frustracji, czasem nawet bezradności. W dużej grupie, a dziewięć osób to jednak duża grupa, by w ogóle dotrzeć z komunikatem trzeba wzbić się na naprawdę wysoki poziom energii i głośności. Wymagało to też od nas stanowczości i nieugiętości, by rzeczywiście ostatecznie zbudować spektakl. Zwykle w pracy nie muszę uciekać się do takich technik, jak mówienie przez megafon, by w ogóle zostać usłyszanym.

I tak oto dowiadujemy się, co “ta dzisiejsza młodzież” sądzi o świecie, w którym przyszło nam funkcjonować. Okazuje się, dorastający w dobie całodobowego dostępu do informacji chłopcy mają sporo cennych uwag. Sporo też gorzkich spostrzeżeń, ale najbardziej budują wypowiedzi zrównoważone, proste recepty na nasze skomplikowane problemy i teorie.

Spektakl trwa niecałą godzinę, a jest wyjątkowo wymagający. Hałas, ruch, intensywność, z jaką skacze po tematach robi na odbiorcy wrażenie. Nie męczy jednak, można w nim odnaleźć wiele zabawnych, ciepłych fragmentów. Czasem naiwnych, czasem poważnych. Ale rzeczywiście: spektakl jest o chłopakach. To ich głosy pozostaną Wam w głowach i może niektórzy z Was pomyślą, że w sumie szkoda, że tak rzadko siebie nawzajem słuchamy.

Koncept: Mateusz Atman
Reżyseria: Mateusz Atman, Aneta Groszyńska, Agnieszka Jakimiak
Tekst: Kosma Tymek Kamiński, Julian Baranowski, Piotr Araszkiewicz, Jakub Grabowski, Jaś Bartosiak, Franek Gajtkowski, Bartek Werla, Nikodem Korzyniewski, Franek Brojeki Mateusz Atman, Aneta Groszyńska, Agnieszka Jakimiak,
Performens: Kosma Tymek Kamiński, Julian Baranowski, Piotr Araszkiewicz, Jakub Grabowski, Jaś Bartosiak, Franek Gajtkowski, Bartek Werla, Nikodem Korzyniewski, Franek Brojek
Produkcja: Centrum Rezydencji Teatralnej SCENA ROBOCZA
Premiera: 14 i 15 XII 2018

________________________________

autorka tekstu: Klaudia Lewczuk – miejska aktywistka ekologiczna związana z Poznaniem. Teatrolożka i kulturoznawczyni. Kocha dzieci i zwierzęta.

autor zdjęć: M. Zakrzewski

Facebook