Starsi ludzie często opowiadają o latach swojej młodości. Przywołują wspomnienia, aby móc podzielić się nimi ze swoimi dziećmi i wnukami. Pokazują cenne pamiątki przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czasami robią to, by zapomnieć o swoim wieku i samotności, która przyszła razem z nim.

Od zawsze lubiłam słuchać opowieści mojej babci. Gdy byłam mała, nie domagałam się czytania bajek na dobranoc. Zawsze prosiłam ją, by opowiedziała mi o śmierci dziadka. Dziwne, prawda? Moje pytania na jego temat nie były i nie są rzadkością. Jestem jego wnuczką, we mnie płynie jego krew – poznając go, poznaję siebie i moje korzenie. Odczuwałam też zwykłą potrzebę zbliżenia się do dziadka, jak do każdego członka rodziny.

Lubiłam nie tylko słuchać opowieści babci i jej koleżanek, ale też oglądać stare zdjęcia, słuchać starych piosenek. Nadal lubię.  To wszystko wpłynęło na jedną z moich najbardziej widocznych cech. Sentymentalność.

Gdy miałam 9 lat, zaczęłam prowadzić pamiętnik. Z początku był pełen wpisów koleżanek. Potem doszły krótkie opowiadania i relacje z co ciekawszych dni. Teraz się nie ograniczam i relacjonuję też te mniej interesujące. Opisuję największe przygody, poruszające historie, własne przemyślenia. Czasami napiszę jakiś wiersz lub opowiadanie. Zdarzają się też wpisy znajomych. Doklejam, wpinam. Już teraz moje pierwsze zapiski wydają mi się bardzo odległe, a co będzie za kilkanaście lat?

Z podstawówki pozostała mi ogromna teczka wspomnień. I nie jest to przenośnia. W szóstej klasie nosiłam teczkę, w której trzymałam wszystkie swoje papiery, kserówki, liściki z lekcji. Moi rodzice nazywają to śmieciami, jak większość moich pamiątek. Te kartki odtwarzają całą historię ostatniej klasy podstawówki, zatrzymują wspomnienia, które już dawno powinny ulecieć. Mamo, tato, TO NIE SĄ ŚMIECI. Nie dla mnie.

Rzeczy materialne to jedna sprawa. Ale są wspomnienia, które pozostaną nawet bez dowodów i pamiątek. Emocje odgrywają w tym wszystkim bardzo ważną rolę. Wczesne wspomnienia dorosłych dotyczą najczęściej pierwszej miłości, pierwszego większego kłamstwa i innych wydarzeń, którym towarzyszył duży strach, stres czy szczęście.

Było takie wydarzenie, które zapamiętałam bez opisywania go w pamiętniku – międzynarodowa wymiana uczniów. Ten wyjazd był dla mnie dużym wyzwaniem. Miałam wtedy dziesięć i pół roku, a mój poziom języka angielskiego był taki, jak każdej innej przeciętnej dziesięciolatki. Bałam się, że nie będę umiała się porozumieć. Jednak ciekawość przezwyciężyła strach i w lutym 2012 roku wyjechałam na Litwę. Razem ze mną pojechały trzy dziewczyny z mojej klasy, dwie nauczycielki i dyrektor. To był mój pierwszy wyjazd za granicę, pierwsza podróż bez rodziców, pierwsza noc u kogoś zupełnie obcego, pierwszy lot samolotem. Dużo tych pierwszych razów jak na jeden tydzień.

Zostałam przydzielona do najstarszej dziewczyny z całej grupy. Katrina miała wtedy 13 lat. Byłam przerażona. Przez całą drogę do jej domu uśmiechałam się i kiwałam głową. Kiedy przyjechałyśmy, Katrina oprowadziła mnie po nim: ,,This is my bed”, ,,This is bathroom”. Obie się śmiałyśmy. Wiadomo było, że toaleta to toaleta, a łóżko to łóżko, ale nasze umiejętności porozumiewania się po angielsku nie pozwalały na inne komentarze. Pierwszego dnia popłakałam się, właściwie bez żadnego konkretnego powodu. Rodzina była bardzo miła, a mama Katriny umiała trochę mówić po polsku.

Szkoła na Litwie była ogromna. Razem z koleżanką postanowiłyśmy ją zwiedzić i się zgubiłyśmy. Nie chciałyśmy dać się znaleźć (zajęcia nie były zbyt interesujące), dlatego przez kilka godzin lekcyjnych unikałyśmy ludzi, którzy mogliby nas rozpoznać.

Z całego wyjazdu pamiętam wiele różnych, drobnych rzeczy. Turecki ser z makiem ,,taś taś”, pieczenie chleba, mój pierwszy złoty medal (za kręcenie hula hop), kruche ciasteczka z szynką, chłopaka, który podszedł do nas i powiedział ,,Ty nie mówi po polsku, ja mówi po polsku” i wiele innych. Stres i wielka radość sprawiły, że zapamiętałam ten wyjazd doskonale.

Pod koniec kwietnia jadę na kolejną wymianę. Tym razem padło na Włochy. Jestem pewna, że będzie wspaniale i będę miała co wspominać, ale już wiem, że pamiętnik i tak zabieram ze sobą.

 

autorka: Ola V (16) – szukająca siebie nastolatka, społecznica i wieczny obserwator świata.

 

Facebook