Mężczyzn nikt nie uczy kochać, a pragną tego jak wszyscy. W pewnym momencie odkrywają, że mogą zrobić ciepło i mrowienie w całym ciele, w bardzo prosty sposób. Ciepło, którego tak brakuje, którego nie generują chłodni rodzice, którego nie wytworzy przytulenie kolegi na podwórku, bo nie wolno, bo pedalskie. Nic więc dziwnego, że chłopiec się do tego ciepła przyzwyczai.
Stanie się ono ekwiwalentem zmyślonego przyjaciela, poklepania się po plecach, aż mózg zacznie produkować obrazy, które ówczesne teledyski w MTV jedynie podsycą… Chłopiec wejdzie w okres dorastania, zapragnie widoków, które może czerpać na spacerach, ale będzie chciał na wyłączność. Drapie go w wyobraźni, by tę kotarę zerwać i zobaczyć wszystko. Nie myśli, że go to zadowoli lub uspokoi, w ogóle nie myśli. Jak kocur, który może wsuwać do porzygu, ilekroć miska jest pełna, tak chłopiec zacznie wchodzić na strony, przed którymi przestrzegają rodzice, katecheci i wychowawcy, ale koledzy wchodzą i widać ich w szkole ciągle, więc ewidentnie czeluści piekła ich jeszcze nie pochłonęły.
Ciekawość to niewyczerpalne paliwo, więc ciekawy chłopiec, czując swędzenie w kroczu, wejdzie w wyszukiwarkę i zacznie szukać, ile można zobaczyć.
Początkowo przerazi go to, co zobaczy — chciał tylko zajrzeć pod spódniczkę, a trafił między dwoje. Poczuje, że narusza intymność, będzie mu z tym nieswojo, ale nie szkodzi, szybko się przyzwyczai. Po jakimś czasie oglądanie par przestanie wystarczać, stanie się nudne i nie będzie zaspokajać ciekawości. Chłopiec zawsze był dociekliwy — musiał znać każdą stolicę państwa, wygląd każdej flagi, jeśli ktoś postawił pytanie, chłopiec szukał odpowiedzi. Niesamowite, tu ktoś ciągle stawia nowe pytania, formuje nowe kształty, prezentuje unikalne figury i wizualnie chłopca zachwyca — jego mózg, oczy, siusiak, nogi.

Świerzbienie czuje w brzuchu, nielegalność całego przedsięwzięcia wzmaga tylko zachwyt, chłopiec jest niczym szpieg na tajnej misji — wie, że łamie prawo, buduje przepaść między zaufaniem do swoich rodziców, ale trudno… obrazy i kształty są bardzo miłe.
Tylko że chłopięcy świat fantazji w pewnym momencie zaczyna przypominać ten na ekranie. A na żywo nikt się nie zachowuje jak w scenariuszu, no i jednak te kształty nie są jego, nie są na wyłączność, należą do jego koleżanek. Dziewczyn, które przecież lubi i fajnie się z nimi bawić, może chciałby je pocałować? Zaczyna się zastanawiać: a co, jak będzie musiał więcej? Może to, co na wideo? Czy da radę? Jego penis zna tylko jego rękę, a on nie widział nigdy na wideo jak kogoś poznać, jak z kimś się polubić, potem może pocałować. Oglądał zawsze tylko tę goliznę, te figury i kształty.
Chłopiec jest zagubiony, zwleka z całowaniem się, by nie postawić się w sytuacji, do której zupełnie nie jest przygotowany. W końcu to zrobi, ale całe szczęście wydarzy się to tak powoli, że chłopiec przygotuje swój umysł i będzie w stanie sobie poradzić. Będzie to dla niego zadanie, casting aktorski, i za każdym razem, gdy jego ciało zaimprowizuje, będzie się wstydzić i podważać, czy dobrze został obsadzony.
W materiale instruktażowym były dwie role: mężczyzna i kobieta. Łatwiej się wcielić w tę pierwszą, jest podobieństwo cielesne, podobna perspektywa, więc zapoznawszy się ze scenariuszem, chłopiec wie mniej więcej, co ma robić. Tylko, że na wideo nie widzi dubli, a efekt końcowy. Chłopiec nie jest artystą, jest amatorem, więc robi pomyłki, wychodzi z roli, zapomina kwestii, a aktorka wydaje się niecierpliwa, to musi być profesjonalistka, okazuje wyrozumiałość, ale ile można. Chłopiec robi się spięty, gra już nie jest zabawą, nie jest przyjemnością, chłopiec tęskni za figlami z samym sobą, gdzie go nikt nie oceniał i sam siebie nie oceniał. Gdzie nie występował, nie było recitalu, a śpiew pod prysznicem. Z przyjemnością i lekkością, a nie ze spięciem i tremą.
Po kilku takich występach chłopiec się wycofa, zacznie szukać mniejszej sceny, offowej, być może impro albo takiej, gdzie wszyscy pijani, co pomaga ukryć błędy. Tylko, że w tej grze w duecie mimo całego tego stresu i nieprzychylnych spojrzeń był element ciepła, joie de vivre, i chłopiec za tym zatęskni.
Chłopak znów będzie szukać, odkryje przy okazji niesamowitą rzecz: nie jest takim złym aktorem, być może wcześniej scenariusz był nieodpowiedni.
Znajdzie mnóstwo osób gotowych z nim zagrać, a część będzie bardzo zadowolona ze współpracy. Chłopak się dużo nauczy, będzie czuł ciepło, joie de vivre, choćby przez chwilę. Krócej, dłużej — będzie za tym gonić i będzie to znajdować. Jest ostrożny, by nie pozwolić przejąć nad sobą kontroli, ale jedna dziewczyna sprawi, że będzie do niej lgnąć. Do jej ciepła, z nią będzie czuł nieustannie rozkosz, przez długi czas, najdłuższy, nieprzerwany. Performują na scenie prywatnej z uciechą z gry, często i w różny sposób, eksperymentują z formą, tworzą kształty i upajają się aktem. Nic nie może trwać wiecznie — to również nie potrwa, miło było, ale ona zachce grać w czymś większym, z rozmachem i nieustannym łamaniem formy czy reguł. Chłopakowi odpowiadało jak było, więc za nią nie pójdzie.
Brak joie de vivre sprawi, że chłopak będzie wracać do tego, co zna i tego, co ma. Zawsze jest wideo i członek. Na początku zadziała świetnie — co jakiś czas z kimś zagra, niekiedy będą to bardzo przyjemne jam sessions. Chłopak jednak poczuje tęsknotę, zacznie szukać joie de vivre, chociaż nie wiadomo, gdzie je znaleźć. Tubka z jego ciała wyciśnięta do końca, czasem skapnie kropla, ale już niewiele. Chłopak coraz bardziej nieśmiało i z mniejszą ochotą będzie szukać stałych partnerek do wspólnej gry. On grał w wielu spektaklach i oglądał wiele aktorek, więc będzie oceniać krytycznie, te z którymi przyszło mu grać. Każe im być na poziomie broadway’u, nie zważając na ich doświadczenie i ignorując fakt, że sam nigdy nie miał takich predyspozycji, ani ochoty, by aż tak wysoko się wzbić. Widzi, że jego oczekiwania są niesprawiedliwe, ale nie potrafi się ich pozbyć. Jest ciągle sam, boi się grania, czasem przećwiczy rolę ze sobą, odegra to, co na ekranie, ale już chyba nie myśli o występowaniu… Wymyślne oczekiwania przeniosły się na niego, czuje je wewnątrz, z każdym ruchem bioder po ulicy, schyleniem się do podłogi – stał się dla siebie ciałem. Przez ucieleśnianie wszystkich, jego oczy w końcu spotkały się z lustrem i namierzyły to, co widziały. Dodały dwa do dwóch i zobaczyły mężczyznę — aktora, bez formy, przez długi czas bez projektów, trochę zapomnianego.Nikt nie wie, czy ma jakiś talent, a na pewno brakuje mu charyzmy i pewności siebie. Jest zgarbiony, niechętnie patrzy na siebie, przed lustrem wnikliwy i surowy obserwator pali spojrzeniem człowieka uwięzionego w szklanej tafli, który się kurczy i bardzo by nie chciał, by na niego tak paląco patrzono.
Pewnego dnia chłopak zauważy, że tego sędziego sam stworzył, wytrenował na koleżankach i wideo, by koniec końców gasić spojrzeniem siebie samego. Czuje, że wpadł w dziurę, z której sam wybierał ziemię. W geście ostatniej rozpaczy skacze do góry i wyciąga rękę. Gwiżdże, może ktoś usłyszy, może ktoś zobaczy kawałek dłoni, może same palce, ktoś się pochyli i go wyciągnie. Skacze tak od dwóch dni, bez przerwy, czuje, że opada z sił, czuje, że już koniec się zbliża, co wyzwala adrenalinę i znów ma siłę. Skacze więc mocno, wbijając się w usypaną ziemię.Udaje mu się doskoczyć do krawędzi szczeliny, chwyta ją mocno ręką, rozczapierza palce, by jak najwięcej trawy złapać i się jej chwycić. Zawisł w powietrzu i jest nad przepaścią, ale jeszcze nie na powierzchni, brakuje mu sił, by się podciągnąć.

Nagle czuje zimno na swojej przegubie. Odruchowo chwyta się kształtu drugą ręką, wymacuje dłoń, ze smukłymi długimi palcami, nie puszcza, daje się wciągnąć.
Patrzy na wybawcę i widzi ją: ona uśmiecha się, otrzepuje dłonie z ziemi o kurtkę, pomaga chłopakowi wstać. Chłopiec spojrzy na nią od stóp do głów i oceni ją szybko, ale zobaczy znów siebie w lustrze i powstrzyma tą myśl. Odwzajemnia uśmiech i obejmuje ciało kobiety. Przykłada policzek do ciepłego policzka. Okręca ramię wokół jej ciała i kładzie dłoń na łopatce, zaczyna gładzić. Czuje to ciepło, to joie de vivre i wie, jak rzadkie jest to, co ostatkiem sił znalazł. Formuje w głowie obietnicę wobec siebie samego, że tego nie puści, nie zaprzepaści oceną i krytycyzmem, przybije gwoździem do ściany obrazek, którego jest teraz częścią. Niech mu przypomina, że ta radość z gry jest do znalezienia. Zastanawia się tylko, czy naprawdę musiał już konać, by nie mieć siły na odpychanie tego? Ale to nieważne — ważne, że to ma i że się będzie tego trzymał, bo jest to najcenniejsze.
Tekst: Kai, lat 28. Studiował filozofię, psychologię, muzykologię i polonistykę – ukończył jedno z nich. Lubi puzzle i gry video. Marzy o wystąpieniu w 1 z 10, napisaniu książki i żeby znowu były jagody w lesie.
Ilustracje: Paulina Niemczuk – ilustratorka, graficzka. W swoich pracach porusza wątki dotyczące dualizmu, cielesności i poczucia (siebie). Instagram: @niemczukp, Behance: @niepaulina
Redakcja: Marek Tomasz Jezior

