Gdyby moje pomysły, obowiązki i cele były tak idealnie poukładane jak rzeczy w moim pokoju to byłabym najproduktywniejszą osobą na świecie. Jednak z jakiegoś powodu, to właśnie ten pokój, moje miejsce, które mnie otacza na co dzień, jest moim priorytetem. Pisarka i pionierka ruchu feministycznego, Virginia Woolf, podczas wykładów na ówcześnie żeńskich college’ach Newnham i Girton Uniwersytetu w Cambridge, radziła młodym studentkom, aby stworzyły „własny pokój.” Ponieważ własne miejsce to również wolność, rodzaj pewnej stabilności i poczucie, że teraz skoro jesteśmy już w „tym” miejscu, to możemy wykonać następny życiowy krok.

Jednak trudno jest się zaaklimatyzować, czuć silnym i niezależnym, gdy miejsce zamieszkania zmienia się przynajmniej co cztery lata. Obecnie przyzwyczajam się do kolejnego nowego miejsca, więc temat własnego pokoju ponownie do mnie wraca. Być może moje przemyślenia w tej kwestii pozwolą Wam spojrzeć świeżym okiem na budynki i okolice, w których spędzacie teraz większość czasu. Sama często wyobrażam sobie, jak będzie wyglądać mój wymarzony pokój, ten w którym będę mogła wbić gwóźdź do ściany i zostać już na zawsze. Nim się jednak rozmarzę przypominam sobie, ile mam rzeczy do zrobienia, upewniam siebie wtedy, że kiedyś czas ostatecznego pokoju nadejdzie i wracam do zadań codziennych.

Czas jednak mija, a takie wewnętrzne tłumienie nadziei trwa w moim przypadku już kilka lat. Coraz bliższa jestem stwierdzenia, że być może warto jest zmienić sposób myślenia, nie oczekiwać niewiadomego i przypomnieć sobie, że nic nie trwa wiecznie. Jednak fakt jest taki – świadomość tego, że nie jestem w swoim miejscu i nie wiem kiedy tam będę, bardzo mi przeszkadza.

Aby podnieść się na duchu i pokazać, że tymczasowe miejsca zamieszkania wcale nie muszą być pozbawione charakteru, postanowiłam przypomnieć sobie, w jakich wspaniałych pokoikach miałam szczęście mieszkać do tej pory. Zapraszam więc do wglądu w moje małe norki, miejsca, w których śpię, uczę się i rozmawiam godzinami z koleżankami. Każde pomieszczenie niesie ze sobą ogromną ilość wspomnień i wzruszeń. Każde, oczywiście, starannie przeze mnie udekorowane : )

Strychowe Królestwo Krysi

Będąc nastolatką zażyczyłam sobie pokój na strychu. Mieszkaliśmy wtedy w Anglii i pamiętam, że izolacja dachu była średnia. Zimą było lodowato, a latem najchętniej chodziłoby się bez niczego, do tego pompa ciągnąca wodę na strych buczała mi za łóżkiem jak topiący się słoń, ale ja byłam szczęśliwa, bo po raz pierwszy miałam własną łazienkę!

Moja Warszawa


Ten pokój to moja baza. Jest w Warszawie i wracam do niego jak tylko mam przerwę na studiach oraz podczas wakacji. Obecnie jest pełen starych książek, żelazek (tych na węgiel drzewny oraz późniejszych z wymienną duszą) lamp i krzeseł po dziadku. Wszystko uparcie trzymam wiedząc, że kiedyś umieszczę to w tym docelowym pokoju… Tylko nie wiem kiedy.

Szkocki Akademik

Mój pokoik akademicki na studiach w Szkocji – maleńki, ale uroczy. Całe lato rozplanowywałam jak ułożę zdjęcia i plakaty na tej ściance. Takiego widoku na morze już chyba nigdy w życiu nie będę miała!

Norka Dla Myszek


Obecnie jestem na studiach magisterskich i mieszkam w samym centrum Londynu. Dzielnica jest śliczna i mam blisko na uczelnię, ale buszujące myszy w naszym budynku potrafią wyprowadzić zmęczoną po całym dniu osobę z równowagi. Ostatnio zauważyłam, że dobrały się do papieru toaletowego w szafce pod zlewem.

Mam nadzieję, że te kilka miejsc zainspirowało Was do dopracowania przestrzeni, w której spędzacie czas. Oprócz utrzymania porządku zawsze polecam powieszenie plakatu, przyczepienie zdjęć lub pocztówek, znalezienie roślin, lampek biurkowych z ciepłym światłem oraz książek.

Wspominając każdy z powyższych pokoi, nie odjęłabym ani nie zmieniłabym żadnego. Cieszy mnie, że są częścią mojego życia. I tak naprawdę to kto wie, czy nie byłabym chętna dodać w przyszłości do tej listy jeszcze jedno lub dwa miejsca, zanim zdecyduje się na to końcowe. Nigdy nie wiadomo, przyszłości może nie być i to idealne miejsce, o którym marzyłam, może się nigdy nie ziścić. Tak jak mawiano w filmie „Stowarzyszenie umarłych poetów” (1989); carpe diem. Moje miejsce to tu i teraz.

________________________________________

Autorka tekstu: Krystyna Spark (23) – absolwentka historii sztuki i filmoznawstwa na University of St Andrews, we wrześniu rozpoczęła studia magisterskie na Royal College of Art w Londynie. Od urodzenia spędza wakacje na Półwyspie Helskim, gdzie razem ze swoim żółwiem Glorią opala się na tarasie. Kolekcjonerka archiwalnych czasopism i autorka bloga (www.krystynaspark.blogspot.com) o modzie lat 50-tych i nie tylko. Instagram: @krystynaspark Na przyszły rok planuje otwarcie sklepu online, w którym będzie można kupić perełki, które znajduje szperając w licznych sklepach z odzieżą używaną. Na instagramie sklepiku @noromeoshop będzie wiadomo kiedy nastąpi otwarcie!

Facebook