ZA MGŁĄ
Zaczyna padać, a ja coraz gorzej widzę. Co się dzieje? Wycieraczki powinny działać świetnie, ostatnio je wymieniałam, a znowu nie nadążają za wodą. Pojawiają się smugi, taka mgła. Okropne uczucie, jak zza szyby. Gorzej też słyszę, co jest? Ludzie wydają się mówić z oddali, śmieją się, coś gadają, ale ciężko mi odpowiedzieć, słowa grzęzną w ustach. Jestem w dystansie, odcięciu. Jakbym taplała się w błocie i nie mogła z niego wyjść. Czyżbym znowu przesadziła? Ale tym razem wypiłam tylko kieliszek. Tak szybko straciłabym skupienie? Znowu gdzieś w sobie, zamiast w rozmowie. Przyjaciółka mówi, że czasem niby jestem, a jakby mnie nie było. Od razu widzę dwie czarne dziury zamiast oczu. Przecież jeszcze niedawno byłam dzieckiem, harcerką, przewodniczką nastolatek, dziewczyną z marzeniami, co ma dużo koleżanek. Świat stał otworem. I te wszystkie piękne podróże, które chciałam odbyć. A tu zamiast oczu dwie czarne dziury? Przeszywa mnie to na wskroś. Czyli staję się duchem, znikam.

DOŚĆ (LĘK)
Najgorsza jest ta niepewność, czy ja się z tego wygrzebię. Nawet nie z alkoholu, tylko z tego całego stanu, poczucia pustki, niemocy. Czy ja coś w życiu osiągnę, czy ja przeżyję to życie tak, jak chcę, czy będę tylko gonić? Czy zbiorę się na odwagę i zrobię to i tamto. Te wieczory w łóżku, spędzone na analizach, niezliczone. Tyle godzin taplania się w tym bagnie rozmyślań, marnowania potencjału na użalanie się, popijanie alkoholem, kace, łzy… Mam siebie serdecznie dosyć, tego bycia w swojej głowie zamiast bardziej z ludźmi, przy życiu.
(DIAGNOZA) OPÓR
No i wtedy słyszę: „F10.2”, uzależniona od alkoholu. Myślę sobie: co, ja? Ale przyszłam tu tylko pogadać o narzędziach, mykach. Przecież prowadzę kalendarz, zaznaczam dni, w których nie piję i w miesiącu wychodzi tylko kilka takich, gdy piję. Nie upijam się do nieprzytomności, nie budzę się w cudzych łóżkach, nie straciłam praw rodzicielskich. No dobra, nie mam czego tracić, bo nie mam dzieci, ale nie czuję się tym „grubym” przypadkiem, osobą kierowaną przez alkohol, która nie myśli o niczym innym. Przecież już od dawna piję dużo mniej, raptem kilka razy w miesiącu. Przecież właśnie jestem tu u pani, z własnej woli, proszę mnie nie karać! Terapeutka na to, że gdyby powiedziała osobie nieuzależnionej: nie może pani pić alkoholu, ta by nie negocjowała, nie byłby to dla niej problem. Czemu pani tak walczy? Kiedyś usłyszałam, że toksyczne jest to, do czego prawa tak zaciekle bronimy… O co tak walczę? Czego tak pragnę? Pragnie osoba spragniona i ja czuję ogromne pragnienie, pragnienie życia na sto procent. Jednocześnie bardzo nie chcę zaliczyć się do grona osób uzależnionych. Żałuję, że zgłosiłam się na konsultację. No przecież nie stoję pod budką z piwem. I jednocześnie nie żałuję. Jakaś część mnie, ta przytomna, wie, że to najlepsze, co mogło mnie spotkać. Bo jakie to ma znaczenie, czy czuje się pustkę pod budką z piwem, czy w wannie pełnej płatków róż?

ZGODA (ROZPOCZĘCIE TERAPII)
A więc poszłam na terapię. Co mi szkodzi spróbować, pomyślałam, w sumie lubię rozmawiać. Wiedziałam, że kontrolowanie alkoholu jest męczące. Ale jak zostawiam toksycznego chłopaka, to nie mam ochoty go oglądać. Co dałaby mi kolejna rozmowa z takim typem? Jakiś durny small talk. Znów bym sobie tylko nadzieję zrobiła, dałabym się namówić na kolejną randkę, z której i tak nic by nie wyniknęło, a ja byłabym wkurzona na siebie, że znów się skusiłam. I kac moralny gwarantowany. A więc rzuciłam go. Rzuciłam alkohol. Chcę przede wszystkim doświadczać jak najwięcej emocji, radości, satysfakcji, czasu pełnego uważności i kontaktu, uśmiechu. Zaczęłam kierować uwagę na to, co mogę zrobić, a nie na to, co mnie ogranicza. Przestałam szukać mocy na zewnątrz, odkrywam ją w sobie. Alkohol był skutecznym hamulcem. A co zamiast niego? „Wierzyć, że nie muszę sięgać gołymi rękami, wiedzieć, że zobaczenie ryby pod powierzchnią wody wystarczy” *. Po prostu życie.
* „Dzika droga”, Cheryl Strayed

Tekst: Anna Bielecka – aktorka, socjolożka, trenerka umiejętności miękkich, animatorka społeczna; uwielbia rozmawiać, wymieniać się refleksjami, jeść śniadanie w naturze. Jej ulubionym momentem dnia jest poranek, bo wszystko się jeszcze może zdarzyć. Krajem, do którego chętnie wraca, jest Bośnia i Hercegowina. Prowadzi podcast Na trzeźwo z Bielecką (Spotify). Instagram i Facebook Anny.
Ilustracje: Roksana Mroczko – absolwentka ASP w Gdańsku. W centrum jej zainteresowań znajduje się człowiek i jego emocje. Inspiruje ją osobista opowieść ukryta w twarzy. Szczególnie jej bliskie są tradycyjne techniki graficzne, takie jak litografia i linoryt. Stara się uchwycić ulotność emocji, co kontrastuje z powolnym, wymagającym skupienia procesem przygotowania matrycy graficznej. Instagram Roksany.
Redakcja: Aleksandra Szymkowiak (ur. 2002) – studentka psychologii, badaczka i początkująca pisarka. Publikowała na stronie Miesięcznika Odra. Mieszka na wrocławskich Krzykach.

