Tekst w pierwotnej wersji ukazał się w Gazetce Manify Krakowskiej 2020 pod tytułem „Nie ma kapitalizmu bez patriarchatu”.

Jak wynika jednoznacznie z najnowszego raportu Oxfam1 (organizacji zajmującej się walką z ubóstwem), funkcjonowanie światowej gospodarki w dzisiejszej postaci opiera się na pracy nieodpłatnie świadczonej codziennie przez setki milionów kobiet na całym świecie. Nieodpłatna praca opiekuńcza nad dziećmi i niesamodzielnymi krewnymi, przygotowywanie posiłków, sprzątanie i pranie, a w krajach rozwijających się również codzienne dostarczanie czystej wody, przypada w trzech czwartych kobietom i zajmuje im w sumie 12,5 miliarda godzin każdego dnia, wielu z nich do 14 godzin dziennie.

Gdyby ich praca była wynagradzana na poziomie pensji minimalnej, jej finansowa wartość trzykrotnie przewyższałaby wielkość światowej branży technologicznej. A jednak uznawana jest za „naturalny” obowiązek kobiety, niewymagający zapłaty, choć to ta „niewidzialna” praca umożliwia pozostałym członkom społeczeństwa wydajną pracę zarobkową i wytwarzanie gloryfikowanego przez polityków i ekonomistów PKB. Gdyby wszystkie kobiety odmówiły wykonywania pracy w domu przez nawet kilka dni, światowa gospodarka nie byłaby w stanie funkcjonować jak do tej pory.

Kobiety poświęcone pracy dla innych często nie mają jak dodatkowo zająć się własną edukacją, rozwojem czy pracą zarobkową.

42% kobiet na całym świecie nie ma możliwości podjęcia odpłatnej pracy, bo na ich barkach spoczywa opieka nad innymi (w podobnej sytuacji jest 6% mężczyzn). Ale nie łudźmy się, że dotyczy to tylko najbiedniejszych krajów: niewiele mniej, bo 37% nieaktywnych zawodowo kobiet w Polsce chciałoby podjąć pracę poza domem2. Musi jednak zajmować się rodziną, a nie ma dostępu do żłobków, przedszkoli czy domów opieki nad osobami starszymi, a także dostosowanych do potrzeb rodziców lub wystarczająco dobrze płatnych ofert pracy w miejscu zamieszkania. Ponadto na starość grozi im ubóstwo emerytalne, bo mimo że pracowały ciężko całe swoje życie, nie odprowadzały odpowiednich składek.

Tzw. wolny rynek nie rozwiązał problemu dostępu do usług opiekuńczych. Prywatna oferta, choć istnieje, jest ograniczona i bardzo kosztowna. Jest to zresztą zrozumiałe, bo opieka nad osobami niesamodzielnymi jest ciężką pracą i powinna być odpowiednio wynagradzana. Jednak poziom zarobków większości z nas nie daje nam możliwości skorzystania z niej, a państwo nie dba o zapewnienie równego dostępu do tych usług. W końcu po co płacić za coś, co kobiety robią za darmo?

W wyraźnie gorszej sytuacji są kobiety mieszkające poza największymi polskimi miastami i nieposiadające wyższego wykształcenia. Nie każda Polka ma lub miała możliwość iść na studia i przeprowadzić się do Krakowa czy Warszawy. Czy znaczy to, że nie zasługuje na godne warunki życia, odpowiednie wynagrodzenie, wsparcie w opiece nad dziećmi, dostęp do oferty kulturalnej i edukacyjnej, czas wolny? Czy to znaczy, że sama jest sobie winna, a osoby, którym lepiej się powodzi, mają prawo do pogardy i zobojętnienia wobec jej potrzeb?

Poczucie wyższości nad mniej zamożnymi czy wykształconymi od nas to również efekt neoliberalnej mitologii, którą przesiąknięte jest nasze myślenie. To mit, który każe nam wierzyć, że same jesteśmy odpowiedzialne zarówno za wszystkie sukcesy, jak i trudności w naszym życiu.

Z jednej strony wmawia się nam, że wciąż czegoś brakuje nam do doskonałości, ale starając się odpowiednio mocno, każda z nas może stać się nie tylko wysoce produktywną kobietą sukcesu, ale także perfekcyjną panią domu, niezmiennie atrakcyjną i wspierającą partnerką, wzorową matką, świadomą konsumentką… pozytywną, wypoczętą i zadbaną. Jeśli (jeszcze) nie udało nam się osiągnąć tych ideałów, rynek oferuje nam cały wachlarz łatwych rozwiązań, dzięki którym (podobno) nareszcie nam się to uda. W końcu, jeśli wciąż mamy co poprawiać, to zapewniamy stały popyt na kosmetyki, nowe ubrania, kursy, książki i aplikacje. Mimowolnie wierzymy w to, że stopień realizacji tych wygórowanych oczekiwań świadczy o naszej wartości. Jesteśmy nie tylko wciąż niedoskonałe, ale też wiecznie niewyspane, obciążone w pracy, codziennie „gasimy pożary”, a nasza frustracja często odbija się na naszych relacjach. Niejednokrotnie czujemy się winne. Aby odgonić widmo depresji czy czuć się choć trochę szczęśliwszymi, udajemy się na terapię, jeśli nas na nią stać.  

Z drugiej strony, mit ten oddziela nas od innych kobiet i reszty społeczeństwa. Każe nam równie surowo, co od siebie samych, wymagać perfekcji od innych kobiet i wierzyć w to, że być może ich los jest wynikiem lenistwa i braku ambicji. Podsyca fałszywą konkurencyjność, tłumiąc naszą empatię i poczucie wspólnotowości, utrudniając dostrzeżenie wspólnych interesów i faktu, że (również pod względem warunków materialnych) znacznie bliżej nam do najuboższych niż do możnych tego świata. Przerzucając na nas całość odpowiedzialności i obciążając nas wyrzutami sumienia, logika ta odbiera czas i energię na aktywność społeczną, organizowanie się wokół oddolnych inicjatyw czy wreszcie – skuteczne stawianie oporu wobec władzy rynków, międzynarodowych korporacji i polityków, których celem jest utrzymanie naszego podporządkowania.

Niezależnie od tego, czy mieszkamy w Krakowie czy w Limanowej, pracujemy w sklepie, w korporacji czy w domu, łączy nas wspólnota interesów.

W systemie ekonomicznym, w którym żyjemy, wszędzie na świecie kobiety są uboższe i bardziej obciążone nieodpłatną pracą od mężczyzn.

1 Oxfam International (2020). „Time to care. Unpaid and underpaid care work and the global inequality crisis”. Raport w języku angielskim dostępny pod adresem: https://www.oxfam.org/en/research/time-care [dostęp: 01.02.2020].

2 Magda I. (2019). „Jak zwiększyć aktywność zawodową Polek?”, IBS Policy Paper 1/2019, Warszawa.


Autorka tekstu: Gosia Szymaniak – politolożka, członkini Krakowskiego Chóru Rewolucyjnego, współtwórczyni strony promującej widzialność kobiet w języku polskim „Chirurżka”, studentka/absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, Wiedeńskiego i Jagiellońskiego

Autorka ilustracji: Natalia Chachuj – projektantka graficzna z zawodu, po godzinach ilustratorka. Dzień rozpoczyna od kawy i kilku szkiców w notesie. Za dużo czasu spędza na Instagramie i tonami odsłuchuje kolejne playlisty na Spotify. Posiadaczka psa, trzech kotów i gekona.
Instagram: @chachuj.illustration

Facebook