Prawo do pracy – oto wymaganie najpierwotniejsze, najbardziej elementarne i od niego należałoby właściwie rozpoczynać równouprawnienie kobiet” – dowodziła w 1928 roku redakcja tygodnika „Ewa”. Na czele czasopisma stała dziennikarka i feministka Paulina Appenszlak.

To jedna dwudziestu pięciu bohaterek wybranych przez Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna do projektu „Warszawianki dwudziestolecia międzywojennego”. Każdej postaci poświęcona zostanie jedna karta przybliżająca sylwetkę danej działaczki, artystki, polityczki. Komplet starannie przygotowanych kart będzie zachęcał do edukowania przez zabawę i dalszego poznawania wybitnych Polek.

Lista kobiet przygotowana przez Pracownię Etnograficzną to jednocześnie spis wspaniałych historii, które mogłyby posłużyć za inspirację do „Wycinków z herstorii” przez kolejne lata. Tutaj przyjrzymy się dwóm postaciom, które wydały mi się szczególnie interesujące w kontekście tematu tego numeru – pracy.

Pierwsza z nich to farmaceutka Antonina Leśniewska (1866-1937). Jak wyglądały jej zawodowe początki, wiemy dzięki wspomnieniom opublikowanym w 1901 roku w Petersburgu. Czy było łatwo? Już sam tytuł – Nieprzetartym szlakiem – wiele zdradza (poniżej cytuję fragmenty w tłumaczeniu Iwony Arabas).

Antonina Leśniewska, ok. 1900, Muzeum Farmacji im. mgr A. Leśniewskiej (oddział Muzeum Warszawy)

Przyszli farmaceuci musieli najpierw odbyć obowiązkową praktykę u doświadczonych aptekarzy. Wielu nie chce jednak pracować z kobietami. Leśniewska spotyka się ze zdziwieniem, niechęcią, brakiem zaufania. Jej „przygody” w kolejnych prowincjonalnych miasteczkach przypominają losy Doktor Quinn (czy ktoś jeszcze kochał ten serial w dzieciństwie?).

„Był to dobry człowiek, rzetelnie wykonujący swoją pracę, ale konserwatysta, nieprzejednany zwłaszcza jeśli chodzi o miejsce i rolę kobiet – pisała Leśniewska o jednym z aptekarzy. – Widział w nas istoty słabe, niezdolne do wykonywania trudniejszych prac i nieposiadające takich samych szarych komórek, jakie mają mężczyźni. Nie mógł się pogodzić z faktem, że kobiety mogą pracować na równi z mężczyznami i dlatego też myślał, że inni nie będą mieć zaufania do jego apteki, ponieważ zatrudnił w niej kobietę. Niechętnie dopuścił mnie do pracy. Z biegiem czasu powinien zauważyć, że się myli w kwestii pracy kobiet w aptece, ale ciągle miałam wrażenie, że zatrudnia mnie z przymusu”.

Po ukończeniu praktyk Leśniewska rusza do Petersburga. Po wielu bataliach z władzami uczelni i nieprzychylnymi wykładowcami może rozpocząć studia.

W 1900 roku jako jedna z pierwszych kobiet na świecie zdobywa dyplom magistra farmacji.

Szybko zdaje sobie sprawę, że zamiast toczenia prywatnej walki o prawo do edukacji i pracy potrzebne są zmiany systemowe. Podczas studiów spotyka inne kobiety marzące o zawodzie farmaceutki, które jednoczy podobny los:

„Zebrał się nas niewielki krąg i spotykałyśmy się u wszystkich tych, które miały jakiś większy pokój, powstało też coś na kształt biura pośrednictwa pracy. Koleżanki z prowincji zwracały się do mnie nieustannie z różnymi sprawami, prośbami, pytaniami, gdzie podjąć naukę, jak pracować, żeby nie tylko zdać egzaminu, ale i czegoś się nauczyć. Pisały do mnie z żalem i niesmakiem, że w większych miastach, gdzie chciałyby pracować, aby móc się dokształcać, rozwijać, kobiety nie są zatrudniane. Było nas coraz więcej, potrzeba założenia specjalnej szkoły stawała się coraz wyraźniejsza”.

Już w 1901 roku Leśniewska zakłada w Petersburgu pierwszą żeńską aptekę, a po dwóch latach – szkołę farmacji dla kobiet. Od podstaw tworzy nowoczesną placówkę, w której wprowadza takie standardy, jak siedmiogodzinny dzień pracy. Wykształci w niej prawie dwieście dziewcząt.

Wnętrze Pierwszej Żeńskiej Apteki przy Newskim Prospekcie nr 32 w Petersburgu, Muzeum Farmacji im. mgr A. Leśniewskiej (oddział Muzeum Warszawy). Jeśli zainteresowała Was postać Antoniny Leśniewskiej, zajrzyjcie też do mojego artykułu na portalu Historia:poszukaj

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości farmaceutka wraca do Warszawy. W dwudziestoleciu międzywojennym sytuacja kobiet znacznie się polepsza: Polki mają prawo wyborcze, mogą studiować, obejmują kolejne stanowiska dotychczas zarezerwowane dla mężczyzn. To jednak powolny proces.

Leśniewska jako pierwsza kobieta w Polsce otwiera aptekę – dopiero w 1933 roku!

Postępowe czasopisma kobiece, takie jak „Kobieta Współczesna”, zamieszczają wywiady z pionierkami w kolejnych dziedzinach, doradzają w wyborze drogi zawodowej, donoszą o osiągnieciach polskich i zagranicznych sportsmenek, artystek, badaczek.


Okładka czasopisma „Kobieta Współczesna” ze zdjęciem z cyklu „Przy pracy” podpisanym: „Panna Stanisława Witaczkówna przy badaniach mikroskopowych, niezbędnych w produkcji jajeczek jedwabnika”, październik 1927;

Pierwsza strona czasopisma „Ewa” z artykułem „O prawo do pracy”, sierpień 1928

Podobne treści publikuje wspomniane na początku czasopismo „Ewa”, założone i prowadzone przez Paulinę Appenszlak (?-1976). Był to polskojęzyczny tygodnik skierowany do kobiet żydowskich, wydawany w latach 1928-1933.

Na łamy pisma trafia rozmowa z Wandą Grabińską (pierwszą Polką na stanowisku sędziego) czy relacja z wizyty w paryskim laboratorium Ireny Joliot-Curie. Jest nawet osobny cykl „Jak pracują kobiety?”. Pod tym szyldem ukazują się krótkie reportaże z różnych miejsc pracy – nie tylko tych prestiżowych, ale też zupełnie zwyczajnych. Na przykład jak wygląda dzień z życia ekspedientki ze sklepu z patefonami.

Podobne jak inne feministyczne czasopisma, „Ewa” nie pokazuje wyłącznie pozytywnych przykładów i inspirujących historii. Głośno krytykuje przestarzałe przepisy, punktuje problemy systemowe i nawołuje do zmian.

Na pierwszej stronie numeru z sierpnia 1928 roku redakcja stwierdza dobitnie: „Polskie zrzeszenia kobiece […] podjęły akcję u odpowiednich czynników, zmierzającą do uregulowania sprawy nie dopuszczania kobiet do pewnych zajęć i stanowisk, które dotychczas w Polsce należały wyłącznie do mężczyzn, a które mogłyby się stać terenem pracy dla kobiet. Należy bowiem sobie uświadomić, że aczkolwiek kobieta w Polsce korzysta z równouprawnienia, to jednak faktycznie bardzo często nie jest dopuszczona do wielu gałęzi pracy, najzupełniej dla niej odpowiednich i z roku na rok coraz bardziej jej prawo do pracy zostaje ograniczone”.

W artykule zwracano uwagę na systemową dyskryminację, na przykład zwalnianie kobiet (szczególnie mężatek) w pierwszej kolejności czy wewnętrzne regulacje niektórych urzędów, które uzależniają przyjęcie kobiet do pracy od zgody męża lub narzeczonego.

Dziennikarze zwiedzają szkołę krawiecką zorganizowaną przez organizacje żydowskie, wrzesień 1932, fot. Leon Jarumski, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Działania podejmowane przez redakcję „Ewy” – i czytelniczki czasopisma – są jednak podwójnie trudne. W Europie narasta antysemityzm. Kobiety żydowskie zmagają się nie tylko z dyskryminacją ze względu na płeć, lecz także wyznanie i pochodzenie.

Appenszlak i jej redakcja nie ustają w pracy. Za cel stawiają sobie edukowanie czytelniczek, kształtowanie nowoczesnych kobiet i dalsze działania na rzecz równouprawnienia. Wiele poruszanych przez „Ewę” problemów wydaje się dziś zaskakująco aktualna. Z czasem zyskały tylko nowe nazwy: szklany sufit, lepka podłoga, gender gap…


Karolina Dzimira-Zarzycka (26) – historyczka sztuki i polonistka, zainteresowana tropieniem kobiecych śladów i emancypacyjnych wątków w kulturze i historii. Pisała m.in. dla Culture.pl i  Enter the ROOM, stale współpracuje z portalem Historia:poszukaj. Wrocławianka ze słabością do Kanady. (Instagram: @karolinadzimirazarzycka)

Ilustracja w nagłówku: Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna – Warszawianki dwudziestolecia międzywojennego. Wesprzyj projekt -> TUTAJ.

Facebook