Chciałam być manekinem o określonych kształtach i wymiarach. Płaskim tu gdzie trzeba, wypukłym gdzie indziej, niepodatnym na wahania nastrojów, hormonów i temperatur. Ciało miało być wytresowane: przyzwyczajone do mikroporcji i codziennych treningów interwałowych. Było regularnie dokumentowane w specjalnym folderze i opisywane w aplikacjach.

Teraz nie korzystam z wagi i nie posiadam dużego lustra.

Ciało nadal wygląda, ale nie do tego służy. W końcu ma za zadanie: czuć się wyspane, przytulane, ciepło ubrane. Trening ma poprawić samopoczucie i przypomnieć, że żyję. Joga ukoić lub pobudzić. Zapobiec bólowi pleców.

Jedzenie ma odżywiać i cieszyć, a nie stresować czy przerażać. A było z tym różnie.

Przerażały mnie dwie bułki na śniadanie zamiast jednej.

Stresowała propozycja randki z kawą i ciastem, no bo jak ciasto miało cieszyć, skoro było unikanym, tuczącym złem?

Niepokoiły mnie produkty z nieznanym składem. Posiłek przygotowywany przez kogoś innego wywoływał tysiące myśli w głowie, która nie potrafiła oszacować kalorii.

Teraz myślę, że zwyciężyłam, kiedy łapię się na tym, że mając ochotę na ciastko owsiane, po prostu je kupuję. Kiedy próbuję tego, czym jestem częstowana i decyduję się na porcję… lub nie, bo umiem już być asertywna. Moje samopoczucie jest ważniejsze, a odstępstwa od czystej miski nie robią mi krzywdy. Już ufam sobie i swoim wyborom. Nie daję diecie wejść sobie na głowę, bo nie temu chcę się poświęcać. Chcę spędzać czas na realizowaniu moich zainteresowań, a nie analizowaniu tabelek kalorii.

Dziwię się, kiedy opowiadam koleżankom o mojej historii, a one się z nią utożsamiają. Nagle okazuje się, że niezdrowe podejście do odżywiania jest już powszechne.

Widzę, jak moje koleżanki nerwowo spoglądają na dane produkty, wyliczają co mogą zjeść, a potem pogrążają się w wyrzutach sumienia. Widzę to, bo byłam tam. Uwaga: może być lżej. Można zrzucić ten ciężar stresu, lęku i przemożnej potrzeby kontroli. Nawet jeśli to jeszcze wydaje się nieosiągalne.

Jeśli powyższe sytuacje są Ci znane, pomyśl, czy nie chciałabyś uleczyć swojej relacji z jedzeniem. Psychoterapia może okazać się pomocna. Nie marnujmy się na gonienie ideałów i stawanie w rankingach. Żyjmy.


Autorka ilustracji: Ewa – mieszka i rysuje w Berlinie. ciągle zmienia zdanie i ma codziennie tysiąc nowych pomysłów na swoje życie. lubi tańczyć rano do muzyki usłyszanej w snach, patrzeć w gwiazdy i przebywać z ludźmi, których kocha. Instagram: @ewa__thecreator

Facebook