Reportaż Marty Madejskiej Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji nie jest kolejnym, półosobistym sprawozdaniem z czasów, które nawet osobom urodzonym po 2000 roku wydają się dobrze znane. To książka odsłaniająca nowe karty historii, sięgająca po rzeczy i wspomnienia, które w wyniku wieloletniego „głuchego telefonu” mogły zostać zapomniane lub zniekształcone. Jako archiwistka społeczna Madejska sprowadza wielką historię do
poziomu codzienności, pokazując transformację z perspektywy zwykłego życia.

„Wynieśli komunę nogami do przodu,
Bo to było, panie, życzeniem narodu”.
(nagranie z kasety opisanej jako: Kabaret mówiony. Isia, Monisia i Zdzisia)

Reportaż podzielony jest na przypowieści powiązane z różnymi źródłami informacji. Pierwszym z nich są wydania magazynu „Przyjaciółka” – jednego z najchętniej czytanych czasopism Polski Ludowej. Autorka analizuje listy nadsyłane przez czytelników, które okazują się wyraźnym odzwierciedleniem ówczesnych nastrojów społecznych i politycznych. Sięgnięcie po tak nieoczywiste źródło pozwala lepiej zrozumieć realia transformacji, a także dostrzec jej codzienne, często niepokojące przejawy. W oczy rzucają się nagłówki podpowiadające żonom, jak mogą bardziej spodobać się swoim mężom, czy zdjęcia nagich kobiet towarzyszące artykułom o tematach tak odległych od erotyki jak zdrowa dieta czy nurkowanie głębinowe.

„Przyjaciółka” jest jednak tylko jednym z wielu źródeł obecnych w książce. Madejska przygląda się również historii Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Uniontex”, oddając głos szwaczkom znajdującym się na różnych szczeblach zawodowej hierarchii. W reportażu pojawia się także problem zagubionych archiwów – zjawiska będącego nie tylko symbolem transformacyjnego chaosu, lecz także realną przeszkodą dla tysięcy osób, które z powodu braku udokumentowanych lat pracy nie mogły uzyskać należnych świadczeń.

Ostatni gasi światło
Przypowieści o transformacji
Marta Madejska
Wydawnictwo Czarne

Wśród kolejnych przypowieści pojawia się sport, który – choć może wydawać się obszarem odległym od polityki – w rzeczywistości stanowi jej wyraźne odbicie. To właśnie w nim widać konsekwencje myślenia „to, co państwowe, jest złe”, a także narastające nierówności społeczne i skalę walki, jaką wielu ludzi musiało podjąć, by utrzymać swoje miejsce w gwałtownie zmieniającym się świecie.

Ostatni gasi światło jest przede wszystkim opowieścią o stratach – o głębokim kryzysie relacji międzyludzkich, zachwianym równouprawnieniu kobiet i ograniczonych możliwościach zarobku. To także historia emocji, które nadają rytm całemu reportażowi. Dzięki nim poznajemy wstyd związany z koniecznością korzystania z zasiłków, pustkę będącą
konsekwencją zaniku kultury i oświaty oraz nadzieję, która mimo wszystko pozwalała oczekiwać zapowiadanej „ulgi po chwilowym kryzysie”.

„Dopiero ich spełnienie [potrzeb fizjologicznych i poczucia bezpieczeństwa] umożliwia realizację potrzeb ze szczytu piramidy Maslowa – uznania i samorealizacji, które były reklamowane jako siły napędowe w nowym ustroju”.

Reportaż Marty Madejskiej przypomina czarną skrzynkę – gromadzi wiele perspektyw, opinii i historii. Momentami można się w nim zagubić, zastanawiając się, który wymiar transformacji jest właśnie brany pod lupę. Taka forma narracji pozwala jednak zachować te opowieści w możliwie wiernym obrazie ówczesnej rzeczywistości. To historie słyszane bezpośrednio od tych, którzy je przeżyli. Bo to oni byli uczestnikami transformacji – nie Polska.


Tekst: Apolonia Chojnowska – absolwentka socjologii i studentka psychologii, kocia mama oraz pedantka w świecie organizacji. W wolnym czasie oddaje się jodze oraz wielu książkowym pozycjom, które kupiła, a zapomniała przeczytać.

Korekta: Iga Dudzińska