Posts by tag
ciało
O szpilkach, które cię obcierały
Miała wtedy dwadzieścia dwa lata i nową szminkę w kolorze, którego nigdy wcześniej nie nosiła. Taki odcień odwagi, który można zetrzeć chusteczką, jeśli nikt nie patrzy. Choć ciężko schodził i…
rozwarstwienia, rozpuszczenia
Nowy dzień, powinnam się cieszyć, wytworzyć uśmiech z różowych partii twarzy. „W pracy należy się uśmiechać. Odstraszasz klientów.” – usłyszę kiedyś. Będę sprzedawać wtedy drogą bieliznę w luksusowym butiku. Po…
My, istoty krwawiące
Miesiączka może być czymś więcej niż „trudnym tygodniem”, bywa nauczycielką, rytuałem, a nawet bramą do twórczości. O nowej idei douli miesiączki, Czerwonych Namiotach i siostrzeństwie wokół kobiecej krwi Nie nauczono…
„i tak złamane pokruszyć / uszyć z odłamków nowe, zachwiane, silne”. Wiersze Moniki Duszyńskiej
new darkness i tak patrzy się na ciebiezza szyby podwójnejsymetryczny obrazdwie czarne dziuryza ciemne na oczy w tle kłębią się ludzietam więcej niż tuwyglądają jakskóra zwierzęcia dziury męczątramwaj rusza, obraz zostaje,…
„oto moje ciało wygrało” – poezja Suri
Część 1 jestem tkliwa mój nabłonek nosowy moje wargi błona śluzowa żołądka Nie mam ochoty, gdy rwie mną tak ostry wewnętrzny poryw – niewytłumaczalny, nierealny, inny. Po raz…
„moje tkanki brzucha / bolą popołudniami i wieczorami”. Wiersze suri stawickiej
Ocieram łzy o menstruacyjną krew przez całe życie depresjazero przyjemności ze słodkiegowkładu w ustachorganizm rozpoznaje cukrypochodzenia roślinnego i sztucznegota produkcja słodyczyto trochę jak z plastikiemwnikającym i nadmiernie pobudliwymprzez niego wszystkie…
„Ja, wszystkie siostry i jedno Życzenie”. Proza Dominiki Król
Dzisiaj, dwa tygodnie przed moimi dwudziestymi urodzinami, stwierdzam że nie dam rady dalej się tak omamiać. Nie będę udawać przed urodzinowym tortem, ani kręcić nosem, twierdząc, że tym razem również…
Przedmiot/podmiot. Proza Zuzanny Suligi
Różowa Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski wyraźnej nie ma twarzy. Leje się, lejąca materiałem, imitacją długiej szaty i rąk złożonych w geście modlitwy. Doglądać można jej wszystkich zakamarków jeśli odkręci…
(nie)ciało: „moja twarz – zawsze smutna, zawsze tworząca strukturę zdeformowaną, choć jasno określoną społecznie”
Idę ulicą, nienową, znaną mi dość dobrze ulicą w centrum Krakowa, ulicą Karmelicką, poruszam się szybko i mechanicznie, na twarzy mam coś, coś co przypomina grymas, coś nieładnego jak przypuszczam.…
Zakładam ciało
Tkwię w sobie. Muszę wypełniać każdy dzień, każdą godzinę, minutę i sekundę własnym istnieniem. Godziny nudnych monologów. Słów, których nikt nie słyszy. Słów, które nic robią. Mówię do samego siebie…

